- Jak można zdefiniować pojęcie narodu?
- Czy Czeczeni mogą być uznani za podmiot prawa międzynarodowego?
- Jak mają się uregulowania prawne do stanu faktycznego?
Ten dumny naród swych starań o niepodległość nie rozpoczął wcale w roku 1991.
Prawie trzywiekowa walka ogromnego imperium z niewielkim górskim narodem rozpoczęła się już w 1722 roku, gdy armia rosyjska weszła na tereny dzisiejszej republiki. Kaukazem co rusz wstrząsały kolejne insurekcje, w tym największa, kierowana przez Szamila. Ten legendarny wódz zdołał zjednoczyć ludy Dagestanu i Iczkerii, gromadząc w szeregach swojej armii jednorazowo nawet kilkadziesiąt tysięcy ludzi, i tworząc w 1840 r. własne państwo. Po jego śmierci dostało się ono pod panowanie Moskwy. Wybuchały kolejne powstania, pozbawione jednakże szerszego wsparcia upadały. Podobnie było, kiedy korzystając z rewolucyjnej zawieruchy w 1918 roku, Górska Republika Federalna ogłosiła niepodległość. Buntownicy zostali rozgromieni najpierw przez wojska białych, a potem bolszewików. Rozbity naród, który wszedł w 1921 r. w skład Górskiej Socjalistycznej Republiki, nie rezygnował jednak z walki. Apogeum tragedii tej nacji nastąpić jednak miał 23 lutego 1944 roku. Wtedy to realizując rozkaz Józefa Stalina, przystąpiono do deportacji Czeczenów do Kirgizji i Kazachstanu. Pretekstem do masowej zsyłki miała być ich rzekoma współpraca z faszystowskim najeźdźcą. Deportowano ponad 500 000 ludzi, a akcji towarzyszyły liczne morderstwa, gwałty i szabrownictwo ze strony żołnierzy Armii Czerwonej. W 2004 r. Parlament Europejski uznał te masowe zesłania za działania noszące znamiona ludobójstwa.
Wraz z zapoczątkowaniem przez Michaiła Gorbaczowa reform gospodarczych i
politycznych, na Kaukaz trafiła pierestrojka. W listopadzie 1990 r. zwołano Ogólnonarodowy Kongres Narodu Czeczeńskiego, który 27 listopada ogłosił Deklarację o proklamowaniu niepodległości. Dokładnie rok później odbyły się demokratyczne wybory parlamentarne, wybrano prezydenta, a w 1992 uchwalono konstytucję. Rosja nie chciała się pogodzić z utratą wpływów w tym regionie i w 1994 rozpoczęła wojnę. Czeczenom udało się obronić młode państwo, choć było to raczej pyrrusowe zwycięstwo. Pokój podpisano 31 sierpnia 1996 w Chasawjurt. Na jego mocy m.in. problem statusu republiki został odłożony na 5 lat. Kolejne działania zbrojne rozpoczęły się 1999 roku. Po bezwzględnej walce, w której nie cofano się przed eksterminacją ludności cywilnej, Rosja uzyskała kontrolę nad krajem. Wojska republikańskie przeszły do działań partyzanckich.
Z punktu widzenia międzynarodowego prawa publicznego, gdy orzeka się, że jakiś obszar, na którym istnieje zorganizowana władza jest państwem czy nie, to określa się czy jest to obszar wyodrębniony, czy jest tam ludność i czy władza jest suwerenna. Jest to tak zwany "paradygmat Jelinka", zgodnie z którym państwo jest organizacją, którą charakteryzuje suwerenna władza, terytorium oraz ludność. Należy się więc zastanowić, czy republika spełnia wskazane wymogi w stopniu wystarczającym, by można było traktować ją jako państwo.
Terytorium, na którym leży, jest przedmiotem wojny z Federacją Rosyjską, tym niemniej w chwili ogłoszenia suwerenności Republika Iczkerii znajdowało się pod kontrolą administracji i sił czeczeńskich. Jest to przy tym terytorium od wieków zamieszkiwane przez ten naród, nierozerwalnie z nim związane i stanowiące jego kolebkę, do której pragnął on wracać z każdego, nawet najdalszego zesłania. Ludność zamieszkująca ten obszar jest rdzenną i historyczną grupą, świadomą swej przynależności narodowej i popierającą walkę o niepodległość. Dowodem tego są nie tylko wyniki wyborów z 1991 roku, w których ponad 70% społeczeństwa opowiedziało się za niepodległym państwem, ale również rezultaty wyborów prezydenckich z 1997 roku, w których ponad 50% głosów otrzymał opowiadający się za niezależnością od Rosji Asłan Maschadow.
Spełnione są zatem wszystkie ze stawianych narodowi wymogów. Tego faktu nie podważają nawet sami Rosjanie, we wszystkich źródłach posługując się sformułowaniem "naród".
Czeczeni dysponują również możliwością utrzymywania stosunków międzynarodowych, czego dowodzą liczne przedstawicielstwa zagraniczne, jak choćby Krakowski Czeczeński Ośrodek Informacyjny i misje Ahmeda Zakajewa – ambasadora wędrującego Czeczenii. Uczestniczą również w pracach Konferencji Narodów Niezrzeszonych przy ONZ, a także szukają możliwości reprezentacji międzynarodowej poprzez spotkania zarówno z przedstawicielami amerykańskiego departamentu Stanu, jak i decydentami rosyjskimi. Prawo międzynarodowe kryje jednak pod pojęciem zdolności do utrzymania stosunków międzynarodowych nie tyle potencjał danego podmiotu, co stosunek doń świata, co ściśle wiąże się z kwestią uznania. Silne naciski Rosji sprawiły, że żadne państwo świata poza Afganistanem czasu talibów nie odważyło się uznać państwa czeczeńskiego. Wątpliwości budzi ich podmiotowość prawno-międzynarodowa. Wydaje się jednak, że świadczy o niej walka o niepodległość oraz próby tworzenia zrębów własnej państwowości. Historia zna kilka precedensów, min. w 1974 r. na forum ONZ jako przedstawiciel narodu palestyńskiego wystąpił Jaser Arafat a w 1976 r. Organizację Ludności Afryki Południowo- Zachodniej (SWAPO) uznano za jedynego przedstawiciela Namibii i obserwatora przy ONZ.
Kluczowym aspektem dla rozpatrywania złożonej kwestii statusu prawnego Czeczenii jest prawo narodów do samostanowienia. Jest ono powszechnie uznawane za prawo pierwotne i przyrodzone narodowi. Mówi o nim art. 1 Karty NZ, który głosi, że „celem Narodów Zjednoczonych jest rozwijanie przyjaznych stosunków między narodami, opartych na poszanowaniu zasady równouprawnienia i samostanowienia narodów”. Z kolei według Deklaracji Organizacji Narodów Zjednoczonych z 14 grudnia 1960 r. „wszystkie narody mają prawo do samostanowienia. Na mocy tego prawa określają wg własnej woli swój status polityczny [...]” Takie samo sformułowanie znaleźć można w art. 1 Paktów Praw Człowieka, uchwalonych przez ONZ w 1966 r., przy czym ustęp 3 art. 1 stanowi, iż „Państwa –strony [...] będą popierały realizację prawa do samostanowienia i będą szanowały to prawo zgodnie z postanowieniami Karty Narodów Zjednoczonych”. Postanowienia te znalazły się również wśród zasad prawa międzynarodowego, ogłoszonych w Deklaracji ONZ z 24 października 1970.
Także ósma z dekalogu zasad Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie z 1975 uznaje iż „na mocy zasady równouprawnienia i samostanowienia narodów wszystkie narody mają zawsze prawo, w warunkach pełnej wolności, określać, kiedy i jak sobie życzą, swój wewnętrzny i zewnętrzny status polityczny bez ingerencji z zewnątrz i dążyć według swego uznania do rozwoju politycznego, społecznego i kulturalnego”.
Prawo do samostanowienia nie jest wyłącznie prawem narodów skolonizowanych, lecz, jak pisze Lech Antonowicz – specjalista od pr. międzynarodowego, „dotyczy wszystkich narodów bez względu na stopień ich rozwoju i formę bytu politycznego”. Współcześnie zaniechano już w nauce i praktyce prawa międzynarodowego uznawania narodu. Prowadziłoby bowiem do absurdu, gdyby naród mógł stanowić o sobie dopiero, gdy postanowiono o jego statusie.
Czeczeni są więc narodem, któremu prawo międzynarodowe przyznaje możliwość samodzielnego decydowania o własnym losie. Co więcej Karta Narodów Zjednoczonych wyraźnie podkreśla, że „państwo ma obowiązek powstrzymać się od wszelkich aktów przemocy, które pozbawiają narody prawa do samostanowienia i wolności oraz niepodległości. Narody te korzystając z prawa do samostanowienia, podejmują działania przeciw takim aktom przemocy i mają prawo zabiegać o pomoc i otrzymać ją zgodnie z celami i zasadami Karty”. Prawo do samostanowienia ludów i narodów nie zostało w prawie międzynarodowym wyraźnie sprecyzowane. Ta niepełność jest przyczyną poważnych sporów. Nie zostało ani w doktrynie prawa międzynarodowego, ani jego źródłach ustalone ostatecznie, czy prawo do samostanowienia narodów obejmuje również prawo do secesji.
Pomimo praktyki i precedensów można uznać, że prawo secesji jest jedynie normą moralną i nie wchodzi w zakres zasady samostanowienia rozumianej jako zasada prawa międzynarodowego i w tym aspekcie jest jedynie zasadą polityczną, która może być pomocna przy regulowaniu problemów terytorialnych. Pogląd ten jednak coraz bardziej traci na aktualności. Nabiera również dziwnego brzmienia w ustach Moskwy, która sama powoływała się na prawo do samostanowienia opuszczając Związek Radziecki, zwłaszcza że doktryna radziecka głosiła przez wiele lat, że prawo międzynarodowe wyklucza jakąkolwiek aneksję oraz wszelkie utrzymywanie przemocą narodów i ludów w granicach obcego narodowo państwa.
Na konferencji założycielskiej ONZ w San Francisco wyjaśniono, iż „zasada samostanowienia dotyczy wszystkich narodów bez względu na stopień ich rozwoju i formę bytu państwowego” oraz że „idzie ona w parze z zasadą równouprawnienia narodów”. Tezę tę potwierdza również fakt, iż ONZ dwukrotnie, w 1974 i 1980 r. potwierdziła prawo do samostanowienia społeczności o losach bardzo podobnych do czeczeńskich, a mianowicie narodu palestyńskiego. Secesja stanowi fakt, który prawo międzynarodowe akceptuje i wiąże z nim skutki prawne zgodnie z zasadą, że akt powstania państwa nie podlega badaniu z punktu widzenia zgodności z prawem międzynarodowym. Secesja, w wyniku której powstaje nowe państwo, nie wymaga żadnego uzasadnienia prawnego, gdyż jej legalność wynika z sukcesu.
Pojawia się jednak jeszcze jeden interesujący aspekt prawa do samostanowienia. Jak uważa część autorytetów, w tym znany obrońca praw człowieka Sergiej Kowaliow, zasada samostanowienia stoi w sprzeczności z inną ważną zasadą prawa międzynarodowego – prawem do integralności i nienaruszalności terytorium państwa, również chronionym postanowieniami Karty Narodów Zjednoczonych, wymienionym w pierwszej z zasad Deklaracji Zasad Narodów Zjednoczonych z 1970 r. i Akcie końcowym Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie z 1975 r. Sprzeczność ta ma charakter jedynie pozorny. Jeszcze w 1920 r. Stały Trybunał Sprawiedliwości Międzynarodowej stwierdził, że samostanowienie narodów – w przeciwieństwie do integralności terytorialnej – jest jedynie postulatem politycznym i jako taki musi być rozumiane i stosowane. W 1975 r. Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w opinii wydanej w sprawie Sahary Zachodniej uznał zasadę samostanowienia narodów za fundamentalną zasadę odnoszącą się do narodów a nie terytoriów. Opinia Trybunału potwierdza znaczenie przepisów Karty NZ i Międzynarodowych Paktów Praw Człowieka, wyraźnie przedkładając ich prawo do samostanowienia nad integralność terytorialną i obligujących przecież państwa do poszanowania i popierania samostanowienia narodów.
Mit o sprzeczności zasad prawa do samostanowienia ludów i narodów z zasadą integralności terytorialnej państwa i nienaruszalności jego granic rozwiewa ostatecznie w swoich pracach Tyranowski. Zauważa on słusznie, iż naruszenie integralności terytorialnej może stanowić tylko akt jednego państwa wobec drugiego państwa i z tego powodu secesja, dokonana przecież przez wewnętrzna grupę ludności, nie narusza zasady integralności terytorialnej jako zasady prawa międzynarodowego.
W kontekście argumentacji rosyjskiej trzeba także pamiętać, iż wyjście Rosji ze
Związku Radzieckiego było również następstwem wykorzystania prawa do samostanowienia. Hipokryzja Rosji przybrała więc najwyższą formę, bo przecież „trudno pogodzić obronę praw narodów do samostanowienia w ramach Związku z odmawianiem tych samych praw mniejszościom zamieszkującym Rosję. Metoda zastosowana przez Rosję wobec radzieckich struktur imperialnych paradoksalnie uderzyła w nią samą”.
Pikanterii sprawie dodaje fakt, iż w myśl prawa międzynarodowego Czeczenię uznała sama Rosja. W prawie międzynarodowym istnieje katalog aktów "uznania dorozumianego", wśród których wymienia się uznanie rządu, nawiązanie stosunków dyplomatycznych, zawarcie umowy międzynarodowej i przyjęcie do organizacji międzynarodowej. Rosja zawarła z Czeczenia umowę w Chasawjurt. W układzie tym nie poczyniono najmniejszej wzmianki o tym, iż miałaby ona stanowić integralną część Federacji Rosyjskiej. Mało tego - 12 maja 1997 r. zawato w Moskwie porozumienie pokojowe, zakończone złożeniem podpisów przez Asłana Maschadowa i Borysa Jelcyna.
Żyjemy w systemie demokratycznym. Minęły już czasy, gdy władca nie podlegał tworzonemu przez siebie prawu. Dziś polityka i władza są ściśle kontrolowane przez przepisy prawne wyznaczające procedury administracyjne i reguły życia społecznego. Nikt nie ma chyba wątpliwości, że prawa krajowego należy przestrzegać. Czy można jednak mówić o tym samym w stosunku do prawa międzynarodowego? Nie tworzy go przecież żaden konkretny organ ustawodawczy powołany do życia wolą ludu. Normy prawa międzynarodowego powstające przede wszystkim w drodze zwyczaju i umów międzynarodowych, są pozbawione realnego środka przymusu, jakim dysponuje system porządku krajowego. Patrząc na poczynania wielkich mocarstw dojść można do wniosku, że prawo międzynarodowe obowiązuje jedynie na zasadzie bona fides. Jest przez nie przestrzegane wtedy, kiedy jest to w ich interesie. W ten sposób powstają precedensy. Czy można więc oczekiwać, że prawo międzynarodowe będzie przestrzegane? W jego świetle Czeczeni są narodem. W uczciwym głosowaniu opowiedzieli się za niepodległością, wybrali władze i ogłosili konstytucję. Dopóki Czeczeni nie otrzymają realnego politycznego wsparcia ze strony wielkich mocarstw, dopóty nie mają najmniejszych szans na uzyskanie niepodległości.
Materiały wykorzystane w artykule:
- Anna Politkowska: „Druga wojna Czeczeńska”
- Jakub Ferenc „Świat odwraca wzrok. Czeczenia w świetle prawa i oczach świata”
- Stanisław Ciesielski „Rosja- Czeczenia. Dwa stulecia konfliktu”