Rzeczywistość kaukaskiego konfliktu jest przerażająca. Popełniane ustawicznie gwałty na ludności cywilnej, wszechobecny brutalizm w działaniu zwaśnionych armii, powszechny strach i zanik podstawowych ludzkich wartości to niechlubny symbol tego, jednego z najbardziej okrutnych współczesnych antagonizmów. Niemożliwym jest opisanie wszystkich niehumanitarnych sytuacji zaistniałych w czasie trwania odwiecznego sporu, ale przedstawienie przynajmniej wierzchołka góry lodowej ludzkich tragedii pozwoli przybliżyć, jak nieludzki potrafi być człowiek.
Przypadek zabójstwa osiemnastoletniej Elzy Kungajewej, dnia 26 marca 2000 roku, to tylko jeden z setek podobnych tragedii w trwającej wojnie. Jednak los chciał, że akurat to wydarzenie, przez wzgląd na oskarżenie o popełnienie zbrodni pułkownika rosyjskiej armii-Jurija Budanowa, odbiło się szerokim echem na arenie międzynarodowej.To właśnie na jego rozkaz z rodzinnego domu w miejscowości Tangi-Czu została uprowadzona młoda dziewczyna, „po to, żeby później przekazać ją organom porządku publicznego”. Oficer zarzucał jej, że była czeczeńskim snajperem i pod tym kątem miała być przesłuchiwana. Pijany pułkownik Budanow katował Elzę przez wiele godzin, doprowadzając ostatecznie do jej śmierci. Niewyjaśniony pozostał fakt, czy dziewczynę zgwałcono tuż przed czy po jej śmierci, co stawiało wysokiego rangą wojskowego w jeszcze gorszym świetle.Aresztowanie wielokrotnie odznaczonego państwowymi orderami oficera nie było po mysli Kremla, toteż władze w Moskwie starały się uniknąć kompromitacji armii argumentując, że w momencie popełniania zbrodni pułkownik był niepoczytalny. Jednak wszczęte na nowo postępowanie karne z grudnia 2002 uchyliło wcześniejsze postanowienia i doprowadziło do skazania Budanowa na karę 10 lat pozbawienia wolności. Codzienność życia w Czeczenii to także, a może i przede wszystkim, grabieże, zatrzymania i pacyfikacje, z których najgłośniejsza była sprawa Samaszek z kwietnia 1995 roku. Akcja wojsk federalnych, wszczęta jakoby przeciwko grupującym się tam licznym oddziałom nieprzyjacielskim, była w istocie niczym innym jak ludobójstwem. „Ofiary wśród ludności cywilnej miały miejsce na skutek bezładnego ostrzału prowadzonego przez wojska federalne, a przede wszystkim w efekcie oczyszczania (tzw. zaczystki) miejscowości”. W rezultacie przeprowadzonej w Samaszkach akcji zginęło 130 osób, w tym wiele kobiet i dzieci, a rezultaty badań organizacji chroniących prawa człowieka dowiodły, że z bronią w ręku zginęły tylko 4 osoby. Innymi słowy: rosyjskie siły urządziły krwawą jatkę, uznając za cele wszystko co się rusza, a historia konfliktu pokazała, że bynajmniej nie było to jedyne tego typu wydarzenie. Podobny los spotkał miasteczko Siernowodsk w marcu 1996 roku, które padło ofiarą zmasowanego ataku artyleryjskiego. Siły rosyjskie bezlitośnie bombardowały to miejsce, nie zważając na tysiące pozostałych tam cywilów, uzasadniając te zajścia jako akcje przeciw bojownikom. Wielu świadków tego zdarzenia dowodziło, że ciała poległych przez długi czas jeszcze „ozdabiały” ulice i budynki; nie można było ich pochować przez nieustający ostrzał. „Siły rosyjskie, które wkroczyły do miasta obwiniane są także o pozasądowe egzekucje”. Niczym nadzwyczajnym w czeczeńskiej rzeczywistości zdają się być opowieści ludzi na temat pobytów w tamtejszych obozach koncentracyjnych. Sytuację obrazuje doskonale Anna Politkowska, rosyjska dziennikarka, od lat opisująca realia wojny. Nadzwyczaj wyrafinowaną formą tortur popełnianych na nierzadko pozostających bez jakiegokolwiek oskarżenia cywilach, jest przetrzymywanie ich w specjalnie do tego przygotowanych „dołach”. Rażenie prądem, gaszenie na skórze papierosów, bicie, a także gwałty popełniane przez Rosjan nawet na mężczyznach i oczywiście notoryczne katowanie to „proces”, przez który przechodziły tysiące obywateli. Także sama autorka reportaży z miejsc konfliktu na własnej skórze doświadczyła karygodnego traktowania przez oficerów służby bezpieczeństwa. Życie w stolicy republiki – Groznym, także nie jest łatwe. „Po zmroku pojawiają się wozy bojowe. Strzelają do wszystkiego, co się rusza. Potem młodzi rosyjscy chłopcy piją wódkę i modlą się o nadejście poranka”. Wszelkie życie w obróconym w zgliszcza mieście toczy się z nieustannym akompaniamentem strzałów i kto tylko żyw po nastaniu godziny policyjnej stara się ukryć przed ogniem artylerii.Grozny rządzi się swoimi prawami. Aresztowania prowadzone przez rosyjskich żołnierzy i czeczeńskich najemników bez podania konkretnych przyczyn to chleb powszedni. Tak na przykład 14 grudnia 2004 roku wojskowi wdarli się o domu trzydziestokilkuletniego Alviego Isaeva nakazując mu udanie się z nimi. Nie okazawszy jakichkolwiek dokumentów, mimo usilnych protestów żony, mężczyzna został wyprowadzony z domu pod eskortą. Od tego dnia słuch o nim zaginął…Inny przykład „zaskakującego zniknięcia” osób narodowości czeczeńskiej przytacza mężczyzna imieniem Szomsu, bezskutecznie poszukujący po całym kraju swojego siostrzeńca i dwójki jego przyjaciół - „Ósmego stycznia wszyscy trzej jechali samochodem przez wioskę Kurczałoj. Wcześnie rano zaczęła się tam zaczystka. O dziesiątej wyczyszczono również ich i od tej chwili przepadli bez śladu. Razem z ciemnozieloną ładą”. Od tego momentu, coraz bardziej tracąc nadzieję na odnalezienie ich żywych, Szomsu poszukuje, jeździ, wypytuje ludzi, dzieląc tym samym los tysięcy innych rodzin w tym czeczeńskim chaosie.
|