(Nowy Jork, 4. 11. 1999) – zespół badawczy Human Rights Watch przeprowadził w Inguszetii wywiad z pięcioma ocalałymi z październikowego ataku Rosjan (27 październik) mieszkańcami wsi Samaszki, położonej ok. 18 mil na zachód od Groznego. Świadkowie powiedzieli, iż wioska była nieustająco bombardowana, począwszy od 15 października. Punktem kulminacyjnym był atak 27 października, kiedy to wielu mieszkańców Samaszek zginęło i zostało rannych. Human Rights Watch nie dysponuje informacjami dotyczącymi potencjalnych celów militarnych ataku w wiosce.
Poczynając od nocy 26 października, rosyjskie pociski spadały ze wzrastającą intensywnością na Samaszki. „Schroniliśmy się w suterenie naszych sąsiadów” wspomina Malika Abdulayewa, 30 – letnia nauczycielka. „Było nas tam razem ok. 70, w tym dzieci i niemowlęta”.0 23.00 27 października nauczycielka wykorzystała okres względnego spokoju podczas ataku i razem z siostrą Satsitą (25 lat) opuściły schron w poszukiwaniu żywności. Gdy wracały, nieodległy dom uległ totalnemu zniszczeniu. Kobiety będące ok. 15 jardów dalej zostały rzucone na ziemię siłą wybuchu. Malika została zraniona przez szrapnel w prawe udo, a jej siostra w plecy i lewą nogę. „Ludzie wybiegli i wciągnęli nas do środka” mówi Satsita, „gdzie dowiedziałyśmy się, że jest wielu rannych, jedna młoda dziewczyna nie żyje”. Nie było bandaży, tak więc ich rany opatrzone były kawałkami ubrań.
Luiza Abajewa, 30 – letnia mieszkanka Samaszek mówi, iż rosyjskie pociski „lądowały w całej wiosce” 27 października. Rany jakich doznała spowodowane zostały przez wybuchy rozpoczęte przez dwa rosyjskie samoloty wojenne o godzinie 10.00. Samoloty przypuściły uderzenie na dwa pobliskie domy, w wyniku czego zginęły dwie kobiety i troje dzieci z rodziny Abdukadyrowa i pozbawiły nogi 12 – letniego Zelimhana Yakujewa.
Madina Mvturkhanowa, 20 – letnia kobieta zeznała, iż została poważnie zraniona przez wybuch w czasie chwilowego spokoju. „Wyszłam na zewnątrz sutereny z moją mamą” mówi, „myśląc, że atak ustał”. Madina doznała ran na nodze i obu rękach i obecnie przebywa w szpitalu w Sunży. Jej mama, 42 – letnia Hava dodaje „95% mieszkań Samaszek stanęło w płomieniach wieczorem 27 października. Wielu mieszkańców zostało rannych i zabitych”.
Human Rights Watch zastanawia się, jak atak na wioskę mógł być prowadzony bez zachowania środków ostrożności w celu uniknięcia takiej krzywdy wśród cywilów. Nawołuje Rosję do przestrzegania podstawowego bezpieczeństwa cywili.
Zródło:
Human Rights Watch