|
Putinizm od ,,dyktatury prawa do ,,demokracji sterowanej. |
|
|
|
|
Wpisał: Maciek
|
|
11.05.2007. |
Wraz z ustąpieniem (31 XII 1999 r.) Borysa Jelcyna z urzędu prezydenta Federacji Rosyj-skiej,w społeczeństwie rosyjskim nadszedł czas wielkiej nadziei, powrotu marzeń o wielkiej Rosji. Władzę prezydencką przejął Władimir Putin. Ten namaszczony już wcześniej przez Jelcyna kandydat na prezydenta, dotychczasowy premier, jawił się jako osoba zdecydowana, twardo precy-zująca swoje cele i konsekwentnie dążąca do ich realizacji. Rosja Putina miała stać się krajem, w którym każdy może znaleźć ojczyznę dla siebie, taką jakiej szuka. Dla jednych była to nostalgia i usilna chęć powrotu do wielkich czasów Związku Radzieckiego, dla drugich miała to być wizja demokratycznej Rosji – kraju znajdującego się w początkowej fazie budowania demokratycznego państwa prawa, szeroko respektowanych wolności i praw człowieka, społeczeństwa obywatel¬skiego, wolnych i demokratycznych wyborów oraz wolności słowa i niezależnych środków masowego przekazu.
Po czasach jelcynowskich przemian gospodarczych i politycznych - mających niekiedy bolesne konsekwencje dla społeczeństwa – po próbach budowania systemu demokratycznego na szczątkach półżywego jeszcze ZSRR, aferach i skandalach obnażających brak kontroli Jelcyna nad państwem, nadszedł czas na zmiany. Według badań przeprowadzonych przed wyborami prezydenckimi w marcu 2000 r. przez renomowane Wszechrosyjskie Centrum Badania Opinii Publicznej w Moskwie, tylko 13% spośród badanych Rosjan życzyło sobie silnych instytucji demokratycznych, natomiast aż 71% wolałoby silnego przywódcę, a 59% życzyłoby sobie silnego państwa . Stratedzy kremlowscy przystąpili do stworzenia nowego przy¬wódcy państwa rosyjskiego. Miał to być człowiek, który okazałby się zdolny przywrócić dumę i marzenia Rosjan o potędze własnego państwa. W tych okolicznościach – przy zniechęceniu społecznym do dalszego, nie przynoszącego żadnych wymiernych korzyści wprowadzania reform i budowania państwa demokratycznego – namaszczono na prezydenta, praktycznie nieznanego nikomu wcześniej człowieka, Władimira Putina. Ten 54 letni były radziecki szpieg KGB, stacjonu¬jący przez pewien okres swojego życia we wschodnich Niemczech, przywykł wydawałoby się do różnych ról. Podczas swojej 16 letniej kariery w KGB był już tłumaczem, dyplomatą a nawet pracownikiem uniwersytetu. Czyżby powierzoną mu prezydenturę miał traktować jako kolejna maskę – zadanie nałożone na niego przez KGB, w którego misję tak usilnie wierzył przez całe swo¬je życie? Czy wychowany w duchu sowieckiej, imperialistycznej wizji Związku Radzieckiego szpieg zdoła przezwyciężyć wpajaną mu przez całe życie ideologię komunistyczną, gloryfikującą wszechpotężny Związek Radziecki i stanie się demokratycznym przywódcą europejskiego formatu? Czy stanie na straży demokratycznego państwa prawa? Czy stare nawyki, wyuczone w KGB, doprowadzą do zwrotu w kierunku budowania ,,państwa policyjnego”, w którym nie obowi¬ązują żadne wartości demokratyczne? Putin w ekspresowym tempie stał się przywódcą nowej Rosji. Jego wyidealizowany obraz trzeźwego (!) modernizatora, który uratuje zagubiony naród i przywróci mu dawną wielkość był jak gwiazdka z nieba dla rosyjskiego społeczeństwa, tęskniącego za rządami silnej ręki (nawet za cenę ograniczenia wolności i swobód obywatelskich), mającego dość wstydzenia się wiecznie pijanego Jelcyna, w którym upatrywano likwidatora dawnego sowieckiego imperium. Kult Putina szybko rozprzestrzenił się na cały kraj. Społeczeństwo rosyjskie entuzjastycznie wierzyło w legendę o na-rodowym zbawcy. Po ,,czasach wielkiego chaosu” - jak to później określał Putin – trwających bli¬sko dziesięć lat, Rosjanie z nadzieją wyglądali wodza, który położy kres zamętowi w państwie. W latach 90-tych zwykli ludzie tracili oszczędności swojego życia w wyniku krachu finansowego, na-tomiast niewielkie, uprzywilejowane grupy biznesmenów grabiły majątek państwowy i dorabiały się ogromnych zysków dzięki nieuczciwym przetargom i machinacjom prawnym. Demokracja wprowa-dzana przez ekipę Jelcyna okazała się pseudodemokracją. Społeczeństwo nie otrzymywało wynagrodzenia za pracę, a miliardy dolarów z pomocy międzynarodowej przenikały przez palce i błyskawicznie rozpływały się nie wiadomo gdzie. Putin miał być przeciwieństwem Jelcyna w każdym znaczeniu tego słowa. Przede wszystkim tego od niego wymagano. Szybko w całym kraju zaczął się szerzyć jego mit. Putina hołdowano niczym wielkiego cara wybawcę. Był wszystkim, wszędzie i na wszystkim. Wkrótce powstały ulice Putina, szkoły Putina, rzeźby prezydenta, koszul¬ki i kalendarze z Putinem, piosenki o Putinie, które docierały na szczyt rosyjskich list przebojów. Sam Putin niewiele musiał robić dla budowania popularności swojej osoby. Przeciwieństw z Jelcy¬nem był tak wiele ( chociażby to, że nie pił alkoholu), co sprawiało, że wzbudzał zaufanie. Gdy do¬dać do tego zapalczywe zapowiedzi o kategorycznym rozprawieniu się z czeczeńskimi ,,terrorysta¬mi”, których Putin obiecał ,,rozwalić chociażby w kiblu” sukces medialny był murowany. Putin widniał w oczach Rosjan jako przywódca młody i energiczny, rzeczowy i opanowany. Chociaż nie był urodzonym przywódcą (w kontaktach dyplomatycznych zawsze z chłodnym, twar-dym spojrzeniem i wymuszonym, sztucznym uśmiechem), nie porywał tłumów, jako premier cieszył się zaledwie 2% poparciem . Dzięki wytworowi, niesamowitemu przedsięwzięciu politycz¬nemu o nazwie Projekt Putin stał się bezkonkurencyjną i pierwszoplanową postacią w państwie na lata. Projekt Putin był wytworem oligarchów rosyjskich i polityków otaczających Jelcyna, mających na celu wykreowanie pozycji Putina, wymyślenie samej osoby Putina, kreowaniu jego wizerunku dzięki całkowitej kontroli nad mediami (w tym likwidacji jakichkolwiek wolnych medi¬ów) i niszczeniu jego konkurentów. Dla tych pierwszych Putin miał być gwarantem nienaruszalności ich interesów z zastrzeżeniem, że nigdy nie będą się mieszać do polityki, a dla drugich wentylem bezpieczeństwa i nienaruszalności, w tym gwarancji, że nikt z otoczenia Rodziny Jelcyna nie zostanie postawiony przed wymiarem sprawiedliwości. O wszechwładzy Putina przekonał się Michaił Chodorkowski, który marzył o demokratycznej Rosji, wolnej od autorytaryzmu i wszech¬ogarniającej sieci kontroli Federacyjnej Służby Bezpieczeństwa. Marzył o wolnym kraju, gdzie tacy jak on mogliby stać się krzewicielami demokratycznego państwa prawa i twórcami społeczeństwa obywatelskiego. Proces Chodorkowskiego, wcześniej szereg anomalii dziejących się w państwie, ukazał drogę, którą zmierza Rosja Putina, drogę ku ,,państwu policyjnemu”, nie mającemu nic wspólnego z demokracją. Obejmując urząd prezydenta Putin deklarował łączenie tradycyjnych idei takich jak patriotyzm i wielkomocarstwowe aspiracje, solidarności społeczna w połączeniu z silnym państwem z całkowicie nowymi dla Rosji, jak demokracja i prawa człowieka. Zapowiedział też ,,dyktaturę prawa”, która miała zapobiec szerzącej się i niszczącej państwo korupcji, wyzyskowi, nielegalnym przetargom i samowolnej biurokratyzacji. W istocie ,,dyktatura prawa” to putinowski model kierowania administracją państwową, poprzez obsadzanie najważniejszych stanowisk decyzyjnych w państwie, wiernie oddanymi i lojalnymi ludźmi KGB. W praktyce oznaczało to wzmocnienie władzy centralnej, ściśle podlegającej Putinowi i silnie zdyscyplinowanej na polecenia Putina. Jest to o tyle niebezpieczne, gdyż decyzje o nominacji na wysokie stanowiska w państwie są ściśle polityczne. Brak tu jakiegokolwiek pluralizmu i demokratycznego wyłaniania przedstawicieli władzy. Z drugiej strony Putin prowadzi sprytną grę z Zachodem. Politykom europejskim przedstawia się jako nowoczesny reformator, krzewiący demokrację w swoim kraju. Kreuję się na liberała, który dzięki nowoczesnej polityce gospodarczej potrafi przyciągnąć zagranicznych inwestorów. Jako zwolennik ,,rządów prawa” sprzeciwia się interwencji zbrojnej w Iraku. Faktycznie buduje na nowo w Rosji kult Związku Radzieckiego, nazywa jego upadek ,,największą geopolityczną klęską XX w.”, a nawet ,,katastrofą o kolosalnym znaczeniu dla Rosji”. Przywraca hymn sowiecki i czerwoną gwiazdę na sztandarach. Terroryzuje wolnych przedsiębiorców zabierając im świetnie prosperujące firmy. Opowiada się za ustabilizowaniem sytuacji w Czeczenii, a prowadzi tam okrutną i długotrwałą wojnę, dając jednocześnie wolną rękę generałom i armii. Całkowicie opanowuje scenę polityczną, niszcząc opozycję i konkurentów. Autorytaryzm coraz silniej zaznacza się w dzisiejszej Rosji: władzy Kremla nie ogranicza ani niezależny parlament, ani sądy, ani media, które są pod ścisłą kontrolą, pod ścisłą cenzurą rządzących, a służby specjalne kontrolują każdą sferę państwa nie podlegając żadnej kontroli. Wol-ny rynek jest zahamowany, największe firmy znacjonalizowane. Występuje zjawisko gospodarki rynkowej ,,kierowanej” - w kilku sektorach gospodarki prywatnej istnieje wolny rynek i konkuren-cyjność, natomiast w branżach kluczowych (ropa i gaz, rosyjskie atuty w walce o międzynarodowe znaczenie kraju, co widać na przykładzie ostatniego konfliktu gazowego z Ukrainą) widoczna jest ścisła kontrola państwa. Wybory w Rosji nie mają nic wspólnego z demokracją – niewygodnych kandydatów dowolnie wykreśla się z list wyborczych. Prezydencka partia Jedna Rosja ma monopol na władzę, kontroluje wszystkie media w kraju. Nikt nie może jej zagrażać w ,,rywalizacyjnych” wyborach. Ponieważ rządzący nie muszą się poddawać ocenie społeczeństwa w wolnych i uczci-wych wyborach, nie czują presji by sprawnie rządzić. Zrezygnować z łapówki też trudno, ponieważ skorumpowanych urzędników nie czeka żadna kara. Korupcja i kontakty ze światem polityki prze-sądzają o pozycji danej firmy na rynku, więc nie musi się ona martwić o jakość usług czy marke¬ting. Społeczeństwo odczuwając, że jego opinia się nie liczy – widząc, że ubiegający się o reelekcję Putin lekceważy wyborców nie prowadząc żadnej, nawet najmniejszej kampanii wyborczej, nie mówiąc dosłownie nic o swoim kandydowaniu i wizji państwa – traci zainteresowanie dla spraw społecznych i polityki. Proputinowska partia Jedna Rosja nie uczestniczy w debatach telewizyjnych, a bezapelacyjnie prowadzi w sondażach. Za rządów Putina stworzono niewyobrażalną machinę do manipulowania opinii publicznej, zawłaszczając wszystkie media w kraju i prowadząc jedyną słuszną (swoją) politykę. Chciałoby się rzec ,,wróciły stare, dobre czasy”. Rosjanie są zadowoleni, mają silnego prezydenta, który nienawidzi sprzeciwu, decyzję w krytycznych sytuacjach takich jak Kursk czy Dubrowka podejmuje po kilku dniach, poklepuje się ze Schroederem i Bushem, których bardzo inteligentnie owinął wokół palca, rozbudowuje aparat policyjny (jako były szef FSB oraz oficer KGB wie jak skutecznie manipulo¬wać ludźmi) do ścigania ,,nieprawomyślnych”. Putinowi, agentowi służb specjalnych, dyktatorowi, który rządzi Rosją żelazną ręką, ignorującego prawa człowieka jak z nieba spadł 11 września i atak na WTC. Mógł przez to zagrać na nosie wszystkim i powiedzieć, że to, co robi w kraju, a także to, w jaki sposób morduje naród czeczeński, to walka ze światowym terroryzmem. Zagazowanie własnych obywateli na Dubrowce i nie zagwarantowanie im jakiejkolwiek pomocy medycznej, odmowa po¬mocy międzynarodowej i kłamstwa w sprawie zatonięcia Kurska, szturm na szkołę w Biesłanie przy założeniu, że zginie bardzo dużo niewinnych dzieci, to obraz putinowskiej Rosji, która się ,,nie boi”, która „nie jest słaba”, bo jak powiedział Putin ,,słabych się bije”. Rosja Putina to kraj, w którym demokrację pozoruję się na każdym kroku, gdzie zapadają polityczne wyroki w sądownictwie (99,6% wyroków skazujących - swego czasu Rosja szczyciła się ławą przysięgłych w sądownictwie, która miała być wyznacznikiem demokratycznej reformy sądownictwa. Ponoć ławę przysięgłych trudniej było przekupić niż sędziego. Nic bardziej mylne¬go). Samowola władzy jest nieograniczona, każdy milicjant może być panem i władcą, władza prowadzi ludzi na sznurku, a zagraniczni inwestorzy muszą przedzierać się przez dżunglę biurokra¬cji i korupcji. Rosja Putina to kraj, w którym mafia dąży do władzy, sędziowie uniewinniają prze-stępców, a skazują niewinnych, gdzie służby specjalne mają na oku każdego, kto może nawet w naj-drobniejszym stopniu odegrać jakąś rolę w polityce, gdzie milicja robi z niewinnych ludzi przestęp-ców podrzucając im narkotyki lub broń. ,,Dyktatura prawa” to nic innego jak kremlowska manipu-lacja sądami, aby osiągnąć swoje cele polityczne. Rosyjskie sądy nie mają nic wspólnego z demokratycznym wymiarem sprawiedliwości. Klasycznym przykładem jest atak na telewizję NTV (która często pokazywała obraz prawdziwej Rosji i tego, co naprawdę dzieje się w Czeczenii). Jej właściciel Władimir Gusiński został aresztowany i przez kilka dni siedział w areszcie bez zgody sędziego, wbrew rosyjskiej konstytucji. Odzyskał wolności dopiero wtedy, gdy zrzekł się swojej firmy na piśmie. ,,Dyktatura prawa” to również przepisy zezwalające FSB na rozpatrywanie anonimowych donosów. Wracają sowieckie zwyczaje. Putin zlikwidował również Prezydencką Komisję Ułaskawień. Rosyjscy prokuratorzy dowolnie odwołują się od wyroków uniewinniających. Rosyjski Sąd Najwyższy uchylił 32% wyroków uniewinniających ławy przysięgłych, które rozpatrzył w 2002 r. Procesy są tak długo powtarzane, dopóki nie zapadnie wyrok satysfakcjonujący władzę. Rosja Putina zmierza szybkimi krokami w stronę dawnego ZSRR. ,,Dyktatura prawa” i ,,demokracja sterowana” to środki, które poprzez swoją skuteczność mają zapewnić ten cel. FSB rośnie w siłę. Pod koniec pierwszej kadencji Putina weterani służb specjalnych i sił zbrojnych stanowili już 25% wyższych urzędników państwowych. 35% wiceministrów mianowanych za kadencji Putina pochodziło z szeregów służb specjalnych. Ponoć jak mawiał Stalin ,,kadry decydują o wszystkim”. Putin inscenizuje demokrację, buduje państwo autorytarne oparte na klice lojalnych polityków i ogromnym aparacie służb specjalnych. Wybory są farsą. Kłamstwa, kontrola informacyjna, manipulacja opinią publiczną, niejawne podejmowanie ważnych decyzji to domena Kremla. ,,Demokracja sterowana” nie sprawdziła się na Ukrainie. A w Rosji... ? Zródła: |
|
Zmieniony ( 14.05.2007. )
|
|