|
Śmierć dysydenta-Alex Goldfarb, Marina Litwinienko |
|
|
|
|
Wpisał: Agnieszka
|
|
27.08.2007. |
„Śmierć dysydenta” to książka napisana przez Alexa Goldfarba i Marinę Litwinienko, mająca za zadanie służyć jako testament Saszy czyli odpowiadać na pytanie dlaczego zginął Aleksander Litwinienko. Pokaźna, bo ponad 300-u stronicowa książka została napisana przez najbliższe osoby Saszy. Marina, żona Saszy i syn Tolik są towarzyszami ojca w jego, jak się okazuje, ostatniej podróży do uzyskania wolności i dowiedzeniu prawdy kłamstw instytucji państwowych w Rosji. Alex zapoznał i zaprzyjaźnił się z rodziną Litwnienków, pomagając im w ucieczce z Rosji do Wielkiej Brytanii. Bez jego poświęcenia i pomocy ucieczka ta zostałaby zapewne zakończona przez służby specjalne FR dużo wcześniej. Alex wiedział w jakim położeniu znajduję się Sasza. Sam emigrował do Stanów Zjednoczonych na początku lat 90, związując się z fundacją George’a Sorosa i kierując akcjami charytatywnymi w Rosji.
Książka ta jest kontynuacją „Wysadzić Rosję” Aleksandra Litwinienko i Jurija Felsztinskiego. Z tą różnicą, że „Śmierć dysydenta” jest bardziej osobista niż „rosyjska”. Opowiada o życiu człowieka wychowanego w duchu walki o dobro Rosji, który poświęca się pracy w KGB, potem FSB, nie zdając sobie początkowo sprawy z prawdziwej natury organizacji, do której przystąpił. Jako człowiek sprawiedliwy i prawy potępia nielegalne bogactwa kolegów nieproporcjonalne do zarobków przeciętnego urzędnika służb specjalnych w Rosji, potępia ich powiązania z organizacjami przestępczymi. Początkowa walka z „terrorystyczną” Czeczenią okazuje się walką z całym narodem czeczeńskim. Sasza zaczyna zdawać sobie sprawę z błędnej opinii jaką on i reszta społeczeństwa, sterowani przez władze państwowe, podjęli w sprawie konfliktu czeczeńskiego. Przecież cała klasa dosłownie dzieci, która idzie walczyć za swój kraj nie może być terrorystami. Nagle okazuje się, że większość zamachów terrorystycznych w Rosji jest sfingowana, wyreżyserowana przez służby specjalne, a pomoc rannym źle przeprowadzona, doprowadzająca do śmierci zbyt dużej liczby Rosjan. Sądy są skorumpowane przez rządzącą władzę, bandyci są uniewinniani, ofiary nie mają prawa głosu, a wobec zbyt gorliwych dochodzenia prawdy są ferowane niesprawiedliwe wyroki, skazujące na często długie więzienie. Śmieszne jest, że skazanemu kamień z serca spada jeżeli trafia do więzienia gdzie „rządzi” wewnętrzna więzienna mafia niż oficerowie FSB. Przedstawiciele tych mafii są podobno sprawiedliwsi niż jakikolwiek sąd w Rosji i nie znoszą „mętów”. Nasz bohater romantyczny, bo tak chyba można go nazwać, zaczyna walczyć ze strukturami i układami, które go otaczają. Niestety jest to walka z wiatrakami. Koledzy się go pytają „Saszka, co ty robisz, damy ci parę sklepów, będziesz miał z czego żyć. Czego ci brakuje?” Saszka nie chce, nie to dla niego jest ważne. Kiedy po raz kolejny idzie odsiadywać karę tym razem za puszkę groszku zielonego zaczyna zastanawiać się nad ucieczką z Rosji, nie tyle dla siebie, co dla Tolika- to młody chłopak jeszcze. Zaczynają uciekać. W końcu dostają się do Anglii i tam zostają. Dostają azyl polityczny. Niestety nie chroni on przed mackami FSB. „W ciągu sześciu krótkich lat od ucieczki z Rosji przerażony i zagubiony członek szajki złoczyńców doznał oświecenia, przyjął z pokorą swoje posłannictwo i oddał za nie życie” . Niewiem dlaczego kojarzy mi się teraz piosenka Phila Collinsa „I’ll be watching you” i tekst „…oh can you see you belong to me….” Przykre ale prawdziwe. Polecam książkę także laikom, ludziom uważającym Saszę za zdegenerowanego szpiega, który nie umiał się „nachapać” więc zaczął sypać , bo i takie opinie się zdarzają. W związku z dużą ilością nazwisk się przewijających są wyszczególnione te najważniejsze na pierwszych stronach, co jest bardzo pomocne w lekturze. Czytajcie tą książkę nie jako kolejną książkę o kryminalnej Rosji, ale o tych jednostkach, które chcą coś zmienić z jej kryminalnej rzeczywistości.
|
|
Zmieniony ( 08.09.2007. )
|