|
Zawód reporter - wydanie specjalne
- Atak zaplanowano na 10 rano. Różne miejsca Nalczyka bojownicy zaatakowali w tym samym czasie. Siedzibę NWD atakowało pięcioro, dwoje zarzucali podjazd granatami, dwoje strzelało z karabinów, piąty strzelał z [ nie wiem, co za broń prawdopodobnie wyrzutnia granatów]. - [ coś tam mówi] ... tam w rogu snajper siedzi - Ukradli traktor z miasta Lenchoza, żeby liną wyłamać kratę z okna sklepu. Wciąż tu leży maska, wełniana maska, z otworem wyciętym na oczy. - Myśleli, że to nasi, ponieważ nasi też lubią w maskach. - Szarpali 3 razy, wyrwali dopiero za trzecim razem i zaczęli do nas strzelać. - Strzelanina koło sklepu myśliwskiego trwała niedługo. Napastnicy nie zajęli arsenału, zastrzelili ich milicjanci. - Tam leży człowiek... - W tym samym czasie druga grupa bojowników próbowała zająć siedzibę FSB. Ostrzelawszy ją rozdzielili się. Część zajęła sklep z pamiątkami naprzeciwko. Klienci zostali zakładnikami. W drugiej połowie dnia jeden z ochotników zaczął z napastnikami pertraktacje. Prosili o wodę. Za dwie butelki wody mineralnej zgodzili się uwolnić dwóch ludzi. Pierwsza próba wymiany nie powiodła się. Za to po drugiej udało się uwolnić więcej zakładników niż było umówione. - Weszli do sklepu... - Gdy obok odbywała się walka, w liceum nr 5 rozpoczął się drugi dramat. W okna poleciały kamienie, szyby trzęsły się od wybuchów granatów. - Siedziałam między dwoma oknami, na początku nie pozwolono nam uciekać... - Dziewczynie pomógł ten mężczyzna, siewca Siergiej. Chowając się przed kulami natknął się na ciało zamordowanego bojownika, leżące 20 metrów od szkoły. Według dokumentów, dowodowi osobistemu i książeczce oszczędnościowej, okazało się, że jest on z Czegena, wsi w okolicach Nalczyka. - [ tutaj nie wiem, prawdopodobnie gwara albo frazeologizm, nie znalazłam w przejrzanych przeze mnie słownikach] - Miasto zostało juz zamknięte, brak połączenia, telefony komórkowe nie działają, trochę później zamilkną domowe. - Kula stąd wpadła... o ... tutaj przebiła... - Babcia Masza ocalała cudem, pod jej oknami, na parterze, zabili milicjanta. - Nalczyk, miasto z przestronnym centrum, dobrze się w nim strzela. Na peryferiach ulice są nieduże, ale i tam słychać strzelaniny. Miasto wzniecane wybuchami, odróżnić swoich od obcych w takiej panice jest prawie niemożliwe. Bojownicy mogą łatwo wmieszać się w tłum. - Rzucił w krzaki karabin i zlał się z tłumem, i tyle, on miejscowy. Jak ty go odróżnisz od zwykłego mieszkańca? - Musa kupował w kiosku papierosy, gdy nagle znalazł się w ogniu krzyżowym. - Oboje wsiedli do samochodu, nie minęła minuta i wysiedli, już w maskach, i zaczęli strzelać do milicji. - Nad Nalczykiem utworzyło się kilka słupów czarnego dymu. Płonęły samochody i siedziby Centrum Antyterrorystycznego, atakowali od frontu i od tyłu. - W pierwszych minutach 10 rano naprzeciwko siedziby Centrum do walki z terroryzmem rozległy się wystrzały. Jako pierwszy na ulicę wybiegł kapitan Tamirłan Kazichanow i od razu znalazł się pod ostrzałem. W rękach trzymał swoja profesjonalną broń, kamerę wideo. Do Kazichanowa strzelali z dziedzińca szkoły naprzeciwko, dla zabawy. Wpadł tutaj, w okopy, które terroryści zastosowali według przeznaczenia. Koledzy Tamirłana ukrywają swoje twarze. Obecnie walczyć z terroryzmem jest tak samo niebezpiecznie jak być terrorystą. - Leżał tutaj, zranili go w nogę, zdjął bluzkę, obwiązał nogę i kontynuował filmowanie. - Rodzina kapitana Kazichanowa ogłasza - jego syn we wrześniu skończył pół roku, Tamirłan zawsze był tam, gdzie coś się działo, często bywał w Czeczenii i nawet nakręcił tam film dokumentalny, który zamierzał przedstawić na festiwalu w Bułgarii. Szanowany dziennikarz, główny redaktor gazety Północny Kaukaz, Ali Kazichanow, nie może zrozumieć, dlaczego syn wyrósł na takiego nieposłusznego i tym razem także nie posłuchał ojca, okazało się, że ostatni raz. - Rozmawialiśmy każdego wieczoru [ dalej nie wiem, co mówi, prawdopodobnie rozmawiali o zdjęciach, które robił jego syn i ojciec udzielał mu rad, ale nie wiem] -To są ostatnie kadry nakręcone przez Tamirłana. Najstraszniejszy, najprawdziwszy i najkrótszy film kapitana Kazichanowa. Trwa osiem minut i kończy się śmiercią bohatera. Tlumaczenie: Monisia
|