- Jeden z punktów zapalnych w mieście Plac Trzystulecia Przyłączenia do Rosji, gdzie bojownicy jakby kpiąc zajęli sklep. Młodzież zajada pestki słonecznika, obserwuje kto kogo. Do strzelaniny w centrum miasta tutaj nie przywykli, dla wielu to coś w rodzaju zabawy w wojenkę. Pierwsza wersja wydarzeń – Czeczeński ślad. Począwszy od lat 90-tych w mieście żyją tysiące uchodźców i niektórzy z mieszkańców są z tego niezadowoleni. Po terrorystycznych atakach ludzie mają nerwy napięte do granic. Tłum powstaje przeciwko czeczeńskiemu studentowi.
- Miejscowi, co? Myślisz, że miejscowi, tak?
- Po co mielibyśmy tutaj atakować? O tam dwóch zabili, jeden z terrorystów mówi- komunista, drugi miejscowy.
- Dużo trzeba mówić…
- Dwa tygodnie wcześniej, koło uniwersytetu, miejscowi studenci niemal nie pobili się z dziesiątką Czeczeńców. Konfliktu cudem udało się uniknąć. Do tej pory echa tego wydarzenia burzą niektórym krew.
- Dobrze, że ich tam biją koło uniwersytetu.
- Bardzo szybko wyjaśniło się, że żadnego czeczeńskiego śladu nie było. Skład terrorystów był intencjonalny. Milicjant ochraniający siedzibę Centrum do walki z terroryzmem wśród zabitych bojowników rozpoznał swoich znajomych ze szkoły.
- To Towar, uczył się w naszej czwartej szkole, także chodził po rejonach. Tego nie znam.
- To miejscowi ?
- Tak, miejscowi.
-Pracy dla sprzątaczek w Centrum Antyterrorystycznym wystarczy teraz na długo. Ze ścian trzeba zmyć krew. Poprzedniego dnia zginęło tutaj sześciu bojowników. Będzie trzeba wstawić nowe szyby, wcześniej w oknach nie było nawet krat, ale jakie zwierzę dobrowolnie wejdzie w pułapkę jeśli nie jest samobójcą. Po całym mieście porozrzucane są trupy, których do tej pory nie uprzątnięto, czy to dla odstraszenia, czy to z powodu zarządzeń.
- To miejsce znajduje się 10 kilometrów od Nalczyka, niedaleko wsi Czegen, tutaj w polu kukurydzowym także odbywały się walki.
- [ tutaj nie wiem ]
- Co widzimy? Brudny biały bandaż, prawdopodobnie na rękę, skrawek sturublówki (chyba pewna nie jestem ) i krew.
- Z helikopterów strzelali do bojowników, a bojownicy strzelali do helikopterów
- Tą ulica uciekali.
- W kukurydzę weszli, zapytali gdzie u nas jest las i czy mamy konie.
- Dzień wcześniej, niedaleko stąd w strefie uzdrowiskowej, w rejonie Biała rzeczka służby specjalne przeprowadzały operację specjalną, wykryli oni grupę wahabitów i blokowali ją w lesie. Bojownicy, jak przypuszczają milicjanci, potrafili uprzedzić o zajściu pozostałych i od razu zaatakowali Nalczyk. Ten miejscowy taksówkarz przypuszcza, że został mimowolnym wspólnikiem bandytów. Wczesnym rankiem 13 października wiózł dwóch podejrzanych mężczyzn, którzy w kilku domach Nalczyka zostawili dziwne notatki.
- Oni jakby kogoś przed czymś uprzedzali, to jakieś znaki były.
- Taksówkarz nie chciał pokazywać swojej twarzy. W tych wioskach wokół Nalczyka prawie wszyscy wiedzą gdzie mieszkają wahabici, ale nie mówi się o tym otwarcie.
- Jest ich tutaj tak dużo ?
- Oczywiście, nie pięciu nie sześciu ludzi, a setki.
- Boicie się ich?
- Oczywiście, że się boimy.
- Uważa się, że w Nalczyku jest najliczniejszy na północnym Kaukazie wahabicki dzmat.
- Gdy kilka dni temu wyjaśniło się, że Szamil Basajew przez miesiąc odpoczywał [ nie wiem gdzie]wszystkie siły republiki zostały rzucone do walki z wahabizmem. Rezultat – dziesiątki zamkniętych meczetów i religijny rozłam. Obecnie są dwie religie islamskie – oficjalna i opozycyjna.
- Główny mufti republiki dokładnie wie kto jest winien temu co się wydarzyło.
- Z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że to przedstawiciele tak zwanego kabardyjsko-bałkarskiego dzmat ( dzmatu ), którego przedstawicielami są : Wanzor, Mukożysz, Musa.
- Islamski adwokat, Larysa Dorgowa, duchowna opozycja obowiązującej władzy. Wcześniej na tym pustkowiu stał centralny meczet, gdy rozpoczęły się walki z wahabizmem został on zburzony, tak jak pozostałych pięć meczetów w mieście.
- Mufti republiki opowiada za to wszystko. W związku z zamknięciem meczetów nie zrobił on nic.
- Na podwórzu domu przylegającego do siedziby FSB panika. Od rana strzelali tutaj do milicjantów, potem do bojowników. Teraz leżą tutaj trzy trupy.
- Nie, to nie miejscowy.
- Oczywiście, że nie miejscowy.
- To innowiercy, po nim wszystko widać… jak on trzyma ręce.
- Palec martwego bojownika wyciągnięty do przodu. U większości trupów terrorystów można spotkać taki gest. Okazuje się ,że to typowy znak wahabitów.
- Można powiedzieć, że oni sądzą, iż giną za słuszną sprawę. Uważają siebie za męczenników i wydając ostatnie tchnienie próbują udowodnić, że wierzą w jedynego Allacha i ustawiają palec o tak.
- Mieszkańcy miasta niczego o wahabitach nie wiedzą i nie chcą wiedzieć. Mają jedno życzenie – niech wszystko będzie tak jak wcześniej.
- Weźcie go z korytarza… żebyśmy mogli iść do domu…
- Jak opowiadają naoczni świadkowie, po tym moście duża grupa bojowników przeprawiła się na prawy brzeg i wzdłuż betonowego ogrodzenia uciekła w góry. Most odremontowali niedawno i wyszło tak, jakby specjalnie dla nich. Tam koło ostatniego domu stoją mężczyźni, żegnają się z zabitym urzędnikiem.
- Po prostu wrzód, trzeba było ten wrzód usunąć, wszystko tutaj zgnite.
- A to krewni innego pracownika milicji, on leży w sali reanimacyjnej.
- Chłopak z czteroma postrzałami, leży w sali reanimacyjnej, chwała Allachowi on powiedział.
- Do szpitala wciąż przywożą rannych milicjantów i mieszkańców. Ciała bojowników są porozrzucane po całym mieście. [dalej nie wiem mówi, że leży ciało pod ogrodzeniem jakimś czegoś i obok grantamjot ]
- Psy psią śmiercią zdychają.
- Mamy za zadanie blokować miasto.
- W nocy z czwartku na piątek Nalczyk jest już zapełniony ludźmi w kamuflażu, do miasta weszło wojsko, a bojownicy z zakładnikami utrzymują się jeszcze w trzech domach.
- Na ranek zaplanowano szturm na ostatnie punkty. W trzecim rejonie milicjanci zablokowali bojowników gdzieś na pierwszym piętrze. Wszystko dzieje się nieoczekiwanie i szybko. I oto milicjanci są już na wolności.
- Czekajcie 1,2,3 Kazbicz gdzie?
- Nie wiem.
- A gdzie byliście, na pierwszym piętrze?
- Zablokowaliśmy ich na pierwszym piętrze…
- Wewnątrz szturmowanego budynku zaczęła się czystka.
- Dzielne chłopaki, daj boże wam zdrowie. Dobijcie ich do końca, poczynając od rodziców.
- Syn, syn mój syn, żeby wrócił cały i zdrowy.
- Na podwórzu domu Tamirłana Kazichanowa zebrali się szanowani ludzie z całej republiki. Jego śmierć z kamerą wideo w rękach, nierozsądna i dlatego bohaterska, stała się symbolem nieszczęścia jakie niesie ze sobą wojna.
- Chowali według muzułmańskiego obyczaju, nakrywszy ciało dywanem. Po co widzieć oszpeconą twarz Tamirłana. Niech lepiej zostanie zapamiętany takim jakim był, przystojnym, odważnym, z kamerą w reku. On bardzo lubił życie, ale w pamięci większości na zawsze zostanie człowiekiem, który sfilmował własną śmierć - tym samym pokonał ją.