|
Standardy ochrony jeńców wojennych - Czeczenia, Chechnya |
|
|
|
|
Wpisał: Administrator
|
|
21.11.2007. |
Zgodnie z postanowieniami Konwencji Genewskiej z 12 sierpnia 1949 roku wzięcie do niewoli jest formą wyłączenia z walki zbrojnej jej uczestników. Jeniec jest we władzy państwa nieprzyjacielskiego (zatrzymującego), a nie osób lub oddziałów, które go pojmały. Tym samym, jeńcy mają prawo do uszanowania ich czci, godności osobistej i wyznania, do warunków bytowania i wyżywienia zapewniających im zachowanie zdrowia i dobrej kondycji psychicznej, do wymiany korespondencji z najbliższymi, praktyk religijnych, nie mogą być karani za czyny nie zabronione. Co więcej, w razie wzięcia do niewoli jeniec zobowiązany jest jedynie podać swoje imię i nazwisko, datę urodzenia, stopień wojskowy oraz numer posiadanej legitymacji.
Tymczasem, w wyniku zaczystek i innych „specjalnych operacji” do obozów filtracyjnych trafiła większość z zatrzymanych osób. Rzeczywistość obozowa z pewnością nie przystawała do ustaleń zawartych w Konwencji. Jak zostało to już opisane we wcześniejszej części niniejszej pracy, zatrzymani spotykali się z oskarżeniami o uczestnictwo w „międzynarodowym terroryzmie” i na tej podstawie przetrzymywani w miejscu odosobnienia poddawani przy okazji bestialskim torturom. Warto przyjrzeć się jednej z opowieści: Rosyjscy żołnierze zatrzymali mnie na drodze w celu „sprawdzenia tożsamości”, choć nawet nie zajrzeli do papierów – opowiadał 16 stycznia 2004r. w Groznym trzydziestoletni Łom Ali. – Dokąd mnie zabrali – nie wiem. W pomieszczeniu bez okien, obitym dźwiękochłonną materią, podłączono mnie do aparatu przypominającego telefon i puszczono prąd. Żądali, żebym się przyznał do posiadania dwóch granatników, czterech automatów, pistoletu i ośmiu granatów F-1. Odmówiłem... Potem Alemu szpikulcem do szaszłyków przybito lewą rękę do drewnianej ściany łaźni i tak trzymano kilka godzin. W dwa dni później, gdy ponownie odmówił podpisania czegokolwiek, przykuto tę samą rękę jeszcze raz. Łamano żebra, prawie do pęknięcia czaszki ściskano głowę specjalnym narzędziem, gaszono na nim papierosy, duszono plastikowym workiem... Żądano, by się przyznał do wysadzenia rządowego budynku w Groznym w grudniu 2002 roku. Obok znęcano się nad piętnastolatkiem z Urus-Martanu. Krócej. Umarł. Łom Alego po pół roku znalazła i wykupiła rodzina.
|
|
Zmieniony ( 21.11.2007. )
|