|
Ani życie, ani wojna: Czeczenia oczami kobiet |
|
|
|
|
Wpisał: Agnieszka Sprengel
|
|
05.04.2007. |
Autorka, korespondentka wojenna w Czeczenii, rzuciła pracę, by mieszkać z tymi, o których wcześniej pisała. W odbudowanym ze zniszczeń budynku zorganizowała dzienne centrum opieki dla dzieci i pracowała jako opiekun społeczny.
Niezwykła historia sześciu kobiet - Czeczenek i Rosjanek - które w ekstremalnych warunkach próbują normalnie żyć i utrzymać swoje rodziny, powstała po to, by zwrócić uwagę świata na tragedię wojny, nie tylko czeczeńskiej. Tysiące kobiet w innych częściach globu jest w podobnej sytuacji: próbują godnie żyć i uchronić przed głodem, zimnem i brudem swoich najbliższych i siebie. "Ludzie chcą pokoju i spokoju i nie obchodzi ich, czy gwarantują go Rosjanie, czy Chińczycy" - powiedziała autorka. Wstęp Wojciecha Jagielskiego.
Wojna w Czeczenii. W dzisiejszych czasach można uznać to za stan niemalże naturalny. Tak było, jest i będzie. Wszystko, co o tym miejscu wiemy, ogranicza się właśnie do stwierdzenia, że jest tam wojna i nic poza tym. Nareszcie powstała książka, która pozwala inaczej na ten problem spojrzeć. Od tej chwili wojna w Czeczenii to nie tylko Szamil Basajew, który przyznaje się do wszystkich możliwych zamachów terrorystycznych, to nie tylko oddziały brodatych bojowników, którzy ganiają się po górach Kaukazu i zajmują kolejne wioski, to wreszcie nie tylko rosyjskie oddziały, które cały czas stacjonują w Czeczenii uzbrojone "po zęby", oczywiście tylko w celu misji pokojowej. Wojna w Czeczenii to przede wszystkim cierpienie zwykłych ludzi.
"Ani życie, ani wojna" to zapis rozmów, wywiadów, jakie autorka przeprowadziła z czeczeńskimi kobietami. Stawiała im pytania, których nikt wcześniej im nie zadał. Pytała o miłość, o marzenia, o codzienność, ale taką postrzeganą ich oczami - oczami porzuconych przez mężów kobiet, matek, które codziennie boją się o swoje dzieci i o to, co przyniesie im kolejny dzień.
Mamy XXI wiek, wiek komputerów, rozwijającej się w błyskawicznym tempie technologii, wiek ogromnego postępu. A w Czeczenii jedna z kobiet zwierza się redaktorce, że jej dziecko nigdy nie widziało telewizora, że nie wie, co to jest prąd. Inna kobieta opowiada, jak jej mąż-Czeczen przez 3 godziny wyrywał jej "na żywca" bolący ząb, bo trwała wojna i do dentysty nie można było się dostać. Wydaje się niemożliwe, prawda?
A ja w to wierzę, bo jest to głos zwykłych kobiet, których nikt nigdy nie zapytał, czy ta wojna jest słuszna i czy warto ją nadal prowadzić. Mężczyźni mają wojownicze dusze, dla nich to jest żywioł, prawdziwe życie. A czeczeńskie kobiety to przede wszystkim matki, żony, siostry, dopiero na samym końcu tej drabiny wartości to bojowniczki.
Książkę czyta się szybko, każda bohaterka, każda historia jest inna. Połączyła je wojna. Naprawdę warto przeczytać tę pozycję. Moim zdaniem może ona zmienić spojrzenie człowieka na otaczającą rzeczywistość. Myślę, że pozwoli docenić to, co mamy. Agnieszka Sprengel |
|
Zmieniony ( 05.05.2007. )
|
|