Doku Umarow urodził się 13 kwietnia 1964 roku w Charsenoj w Czeczeno-Inguskiej ASRS. Walczył o obu czeczeńksich wojnach. Wielokrotnie ranny nigdy nie rezygnuje, jak mówi : „Dopóki nie uwolnimy się spod rosyjskiego trepa, nie widzę innej alternatywy, ponieważ nie zostały nam już inne możliwości, zwłaszcza gdy spojrzeć na to, co Rosja i tzw. rosyjska armia zrobiły przez ostatnie sześć lat. Moim zdaniem żaden uczciwy obywatel czy patriota czeczeński nie widzi tego inaczej”. Umarow podczas pierwszej wojny w Czeczenii, dowodząc batalionem specjalnego przeznaczenia „Borz”. Tak wspomina początki swojej walki : „Przed rozpoczęciem pierwszej wojny w 1994 roku, kiedy zaczęła się okupacja i zrozumiałem, że wojna jest nieunikniona, przybyłem tu jako patriota. Nie jestem nawet pewien czy wiedziałem wtedy, jak się poprawnie modlić. Nie pamiętam. To niedorzeczne twierdzić, że jestem wahabitą czy radykalnym muzułmaninem”. Za wyjątkowe bohaterstwo został odznaczony najwyższymi orderami -„K’joman Sij” (Honor Narodu) i „K’joman Turpał” (Bohater Narodu), oraz dosłużył się rangi generała brygady.
W 1997 roku został mianowany wicepremierem rządu. Sprawował też funkcję szefa Rady Bezpieczeństwa. W 1999 r został dowódcą jednego z sektorów Frontu Południowo-Zachodniego. Po ciężkich walkach w stolicy –w Groznym w 2000r., podczas próby wyrwania się z okrążenia, zostaje ciężko ranny. W 2004 zostaje mianowany ministra bezpieczeństwa. Funkcję tę pełni do 2005 roku. Stracił ją z uwagi na słabą skuteczność w walce z przestępczością, a przede wszystkim niemożność zahamowania fali porwań dla okupu. <BR> W czerwcu 2005 zostaje wiceprezydentem Iczkerii oraz dyrektorem Służb Bezpieczeństwa Państwowego. 17 czerwca 2006, gdy zamordowany zostaje prezydent Sadułajew, Umarow przejmuje jego urząd. Wice-prezydentem mianuje Supiana Abdullayewa.
Podczas wojen z Rosją ucierpiała niemal cała rodzina prezydenta: polegli bracia– Musa i Isa, wielu najbliższych było porywanych przez rosyjskiego okupanta, ojciec został bestialsko zamordowany na początku 2007 roku. „Wszystko co oni czynią w Czeczenii, czynią po to, by złamać ducha ludzi i ich poczucie ludzkiej wartości. I osiągnęli prawdziwy sukces bo robią tym ludziom potworne rzeczy” – mówi Umarow.
Umarow twierdzi, że dialog z Putinem jest niemożliwy: „Dopóki w Rosji nie dojdą do władzy rozsądni ludzi, nie ma oczywiście nadziei na koniec wojny”. Zapowiada walkę, aż do ostatecznego zwycięstwa: „Dla nas, którzy jesteśmy na pierwszej linii frontu, perspektywy tej wojny są jasne i dobrze określone. Nie wątpimy w sukces i pokonanie rosyjskiego imperium, co ostatecznie doprowadzi do wyparcia okupantów z Kaukazu. To dla tych, którzy oglądają telewizję Putina i słuchają bajek Kadrowa, sytuacja jest prezentowana z innego punktu widzenia. Ale to są ich problemy, które nas nie dotyczą.”
Śmierć swoich poprzedników tłumaczy mówiąc: „Takie jest życie. Może jutro mnie tu już nie będzie. Nie jesteśmy nieśmiertelni. Nie jesteśmy bogami. Życie trwa, (...) Jesteśmy już starzy i musimy ustąpić miejsca. Zobacz jak wielu młodych ludzi stoi w kolejce by je zająć. Nie ma czegoś takiego jak wojna bez strat...”.
W swoim pierwszym wystąpieniu zagroził rozszerzeniem konfliktu wokół Czeczenii na cały Kaukaz oraz terytorium Rosji. Oświadczył jednocześnie, że odrzuca terroryzm jako metodę walki, a jego partyzanci będą się wystrzegać ataków na cele cywilne, choć jak podkreśla takie metody codziennie stosują rosyjscy żołnierze : ”W wojnie z agresorem kierujemy się tylko stanowiskiem Szariatu, który mówi: „ Walcz z nimi tak jak oni walczą z tobą, ale nie wykraczaj ponad to” Zarówno w Teatrze na Dubrowce jak i w Biesłanie dla Putina zostały stworzone warunki do zakończenia ludobójstwa Czeczenów, do zakończenia wojny i zachowania twarzy. Mógł pokazać, że życie ludzkie, dla niego i dla rosyjskich liderów, ma wartość. Ale pokazał co innego, to że dla rosyjskich władz życie ludzkie (tak swoich, jak obcych) nie znaczy nic. To chory maniak.
Mudżahedini nie zabili ludzi ani w Teatrze na Dubrowce, ani dzieci w Biesłanie. Oni nie przekroczyli prawa. Putin ich zabił. To jest fakt znany dzisiaj przez wszystkich. W naszych wojskowych operacjach będziemy kierować się zasadami militarno- politycznych korzyści, będziemy również opierać się na stanowisku Szariatu. Opierając się na podstawowej zasadzie Szariatu- „ Walcz z nimi tak jak oni walczą z tobą, ale nie wykraczaj poza to, jesteśmy gotowi przestrzegać zasad tak zwanego „prawa międzynarodowego”, o ile tych zasad będzie przestrzegać Rosja. To jest nawet dla nas korzystne. Obywatele wroga, którzy nie biorą udziału w wojnie i nie wspierają agresji, nie są dla nas militarnym celem.”
Umarow ostrzega również inne państwa przed Rosją :”Rosja podąża dokładnie tą drogą, próbując odzyskać utraconą kontrolę nad dawnymi sowieckimi koloniami. Rosja jest niebezpieczna i agresywna. Grozi wszystkim swoim sąsiadom i próbuje grozić innym krajom, daleko poza granicami własnych rubieży.” Oby to ostrzeżenie nie pozostało bez echa.
W ostatnich latach, mimo twierdzeń samego Umarowa, że daleko mu do bycia „radykalnym muzułmaninem” wydaje się, że nieuchronnie zmierza w tym kierunku. 31 października 2007 proklamował powstanie islamskiego państwa - Emirat Kaukaski ( w skład którego mają wejść: Czeczenia, Dagestan, Inguszetia, Osetia, Kabardo-Bałkaria i Karaczajo-Czerkiesja) sam zaś został Amirem Emiratu Kaukaskiego. Jednocześnie ogłosił likwidację Czeczeńskiej Republiki Iczkerii. Jego decyzja wywołała ostry spór z przebywającym na emigracji czeczeńskim rządem i premierem Zakajewem, który odtąd pozostaje najwyższym oficjalnym przedstawicielem Czeczeńskiej Republiki Iczkerii.
Zródła: gazetawyborcza.pl, wikipedia, czeczenia.blog, abcnet.com.pl, wywiady i artykuły z naszej strony (wolnykaukaz.org.)
Tekst z: Komitet Wolny Kaukaz
|