|
Wpisał: Administrator
|
|
17.01.2009. |
Komsomolskoje to mała czeczeńska wioska która stała się świadkiem kolejnego ludobójstwa podczas wojny w Czeczenii. Według czeczeńskiego dowódcy Gełajewa, w walkach o tą wieś (luty- marzec 2000 r.) brało udział ok. 420 bojowników. Jak wspomina: „ Nie ukrywam, że w Komsomolkoje ponieśliśmy porażkę, jej przyczyna jest jedna: zabrakło nam amunicji. Nasi bojownicy bardzo dobrze radzą sobie z granatnikami przeciwpancernymi, mieliśmy je, ale nie było do nich pocisków...”. Mieszkańcy wioski podczas walk trwających od 5 do 18 marca 2000 r., traktowani byli jak żywa tarcza dla Rosjan.
Stali przed czołgami i piechotą w gołym polu przez cały tydzień(!) starcy, kobiety i dzieci. Rosjanie ściągnęli ciężki sprzęt: artylerię, lotnictwo i zaczęli ścierać wioskę z powierzchni ziemi. Używali najnowszych pocisków, w tym rakiet „Scud” i pocisków „Pinokio”, rodzaje broni były chyba wszystkie oprócz broni jądrowej. Jednym z pocisków był nazywany przez Czeczenów „wąż Gorynycz”, to kilkusetmetrowa (!) kiszka wypełniona trotylem, która wystrzelona po prostu robiła w miasteczku nową ulicę. Rosjanie nie szturmowali, używali jedynie artulerii. Dowódca „Duszman” oceniał straty partyzantów na 150-200 ludzi. Rosjanie jednak by wyolbrzymić swoje zwycięstwo, zaczęli zwozić setni wykopanych ciał z całej republiki i rozrzucać je po wiosce. Jak mówił „Duszman”: „Pewna kobieta, której syna zabrali do Czernokozowa (obóz koncentracyjny) znalazła jego trupa w Komsomolskoje.” Jednak dopiero po jakimś czasie, w mediach ukazało się nagranie pokazujące co stało się z tymi bojownikami, którzy poddali się Rosjanom.
Na taśmie słychać głoś rosyjskiego strażnika, który krzyczy: "Wysiadać! Biegiem k... do wagonu". Półnadzy czeczeńscy więźniowie zeskakują z ciężarówki na ziemię, zabierając ze sobą resztki zniszczonych ubrań. Następnie wsiadają do stojącego na torach wagonu. Więźniowie wynoszą także zakrwawione trupy, łącznie 13 ciał. Nie wiadomo jak zmarli. Na ciężarówce widnieje napis "MJu" czyli Ministerstwo Sprawiedliwości Federacji Rosyjskiej. Czeczenów pilnują zamaskowani ludzie w mundurach- członkowie sił specjalnych podległych ministerstwu. Na innych ciężarówkach trupów jest jeszcze więcej. Jeden ze strażników nogą przewraca leżące ciało, by przekonać się, że mężczyzna nie żyje. Zabici to czeczeńscy bojownicy, podwładni Rusłana Giełajewa, którzy uwierzyli siłom rosyjskim i poddali się w otoczonej wsi Komsomolskoje, gdy obiecano im amnestię. Zamiasta na wolność trafili jednak do obozu koncentracyjnego w Czernokozowie. Data na nagraniu- 21 marca 2000 roku. Taśmę ujawnił skruszony współuczestnik zbrodni. Anna Politkowska komentując nagranie mówiła: „ Ludzie, których widać na filmie, są partyzantami schwytanymi po bitwie pod Komsomolskoje na przełomie lutego i marca 2000 r. (...) W rodzinnej wsi komendanta Rusłana Giełajewa broniło się wtedy 1,5 tys. osób. Wojsko użyło samolotów i ciężkiej artylerii. Część partyzantów wyrwała się z okrążenia, część wpadła do niewoli. Obiecano im amnestię, żeby zachęcić pozostałych partyzantów do poddawania się.”, „ Z grupy ponad 70 osób udało się nam dowiedzieć, że ledwie trzech wydostało się z niewoli. Dwóch się potem powiesiło, a jeden zniknął. Kompletnie nie wiadomo, co się stało z pozostałymi. Prawdopodobnie w wagonach przewieziono ich do kolejnych obozów filtracyjnych. Większość mogła trafić do obozu w Czernokozowie. Dotarłam do zeznań innych więźniów, którzy twierdzą, że pod osłoną nocy kazano im wynosić ciała jeńców spod Komsomolskoje. Niektóre zwłoki były ponoć jeszcze ciepłe, czyli że więźniów zabijano na miejscu. Na ciałach były ślady łopatek saperskich albo innych tępych narzędzi...”
Źródła: PAP, Mirosław Kuleba „Miecz Proroka” serwisy.gazeta.pl, http://www.torun.com.pl/aktualnosci/?w=1482
Tekst z: Komitet Wolny Kaukaz
|