Czeczenia: śledztwo w sprawie zbrodni dokonanej przez państwo Le Monde, 22.01.09
Umar Israilov czuł się zagrożony. Na siedem miesięcy przed swoją śmiercią od kul w dniu 13 stycznia, na ulicy w Wiedniu, w Austrii, temu młodemu uchodźcy czeczeńskiemu mającemu 27 lat, byłemu bojownikowi walczącemu z siłami rosyjskimi, złożono w końcu maja 2008 roku tajemniczą wizytę.
Przybywszy z Groznego, niejaki Artur Kurmakaev wyjaśnił mu, że pracuje dla Ramzana Kadyrowa, prezydenta Czeczenii (Federacja Rosyjska), którego Kreml usadowił przy władzy w trakcie wojny. Wysłannik coraz bardziej zwodzi i grozi. Oferuje pieniądze. Tłumaczy, że powierzono mu zadanie przekonania Umara do powrotu do Czeczenii, i przede wszystkim wycofania skargi, którą wniósł do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w kwestii stosowanych tortur.
W skardze tej ,młody uchodźca opisał, że był torturowany przez Ramzana Kadyrowa prądem elektrycznym w 2003 roku, w jednym z więzień utrzymywanych przez Kadyrowa w Czeczenii. Jeśli, Umar nie usłucha ,mówił wysłannik, przytrafi mu się coś złego, a życie członków jego rodziny pozostających w Czeczenii również będzie w niebezpieczeństwie. Umar nie uległ. Poprosił władze austriackie o specjalną ochronę, jako świadek. Wcześniej otrzymał azyl. Jednak ochrony specjalnej mu odmówiono.
Kilka dni później, widząc, że groźby spełzły na niczym, wysłannik zmienił taktykę. W międzyczasie otrzymał od Kadyrowa rozkaz, aby zwyczajnie i po prostu wyeliminować Israilova. Rozkaz zabójstwa został dany na jego telefon komórkowy, 9 czerwca 2008r., przez samego Ramzana Kadyrowa: „Nie potrzebujemy już Israilova”.
Epizod ten został opowiedziany prowadzącym śledztwo funkcjonariuszom z austriackiego biura antyterrorystycznego przez samego Artura Kurmakaeva, którym wyjawił on całą sprawę. Dlaczego, tak się zwierzył? Ponieważ, jest przeświadczony, że jeśli wróci do Czeczenii bez wykonanego rozkazu zabicia Israilova, jego skóra jest nic nie warta. W zamian za informacje, poprosił dla siebie o możliwość skorzystania z programu ochrony.
Artur Kurmakaev powiedział austriackim policjantom, że od 6 miesięcy „pracuje w nowym wydziale, do którego obowiązków należy sprowadzanie do kraju czeczeńskich uchodźców”. Wydziałem kieruje „prawa ręka” Ramzana Kadyrowa, niejaki „Timur zwany „Panem””
W swoim zeznaniu, do którego dotarł Le Monde, uchylił tajemnicy na temat istoty „normalizacji” w Czeczenii. Opisał system terroru, gróźb i szantażu, który przenosi się nawet poza granice Rosji.
Jednym słowem, Kurmakaev potwierdził, że istnieje program ścigania i przymusowej repatriacji do Rosji czeczeńskich uchodźców w Europie, połączony z eliminacją fizyczną kilkuset osób.
Opowiada on: „widziałem w rezydencji Ramzana Kadyrowa w mieście Gudermes listę, która zawierała około 5 tysięcy nazwisk Czeczenów. Wszystkie te osoby, albo zwalczały Kadyrowa, albo znalazły się na niej w taki czy inny sposób, przyciągając jego wrogą uwagę. 300 osób spośród tych 5 tysięcy musi umrzeć. Te osoby, to wrogowie Kadyrowa, których on nienawidzi. Te osoby nie mają prawa wrócić do Czeczenii. Nowy wydział, utworzono z powodu tych 300 osób oraz innych, którzy powinni zostać zabici. Wydział ten rozwiąże tę „sprawę” i jest pod bezpośrednimi rozkazami prezydenta (czeczeńskiego), tak jak mój wydział. Ci z Moskwy (aluzja dotycząca zapewne władzy rosyjskiej) nic nie wiedzą, i nic nie powinni wiedzieć o tych departamentach. Według mojego rozeznania, około 50 osób spośród tych 300 na liście, przebywa w Austrii. Więc, wszystkie te osoby są w wielkim niebezpieczeństwie”.
Później, w nie wyjaśnionych okolicznościach, Artur Kurmakaev opuszcza Austrię. Miał jednak czas, aby powtórzyć śledczym, że miał za zadanie zmusić Umara Israilova „wszelkimi środkami” do wycofania skargi z Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i uciec się do morderstwa, jeśli będzie to niezbędne do pozbycia się niewygodnego świadka. Mówi, że nie jest to sprawa odosobniona. „Wiem o takim przypadku, w którym jedną osobę siłą sprowadzono do Czeczenii z Polski”.
Umar Israilov był w istocie świadkiem szczególnie kompromitującym dla Ramzana Kadyrowa, człowieka, który „krótko” trzyma Czeczenię od około 4 lat, i który w 2004 roku postanowieniem Władimira Putina, został nagrodzony najwyższym odznaczeniem Federacji Rosyjskiej, medalem „Bohatera Rosji”. Schwytany w kwietniu 2003 roku przez ludzi Kadyrowa, w trakcie zdobywania zaopatrzenia dla bojowników antyrosyjskich, Umar Israilov został osadzony i maltretowany przez 3 miesiące. Zawieziony do „bazy sportowej” Ramzana Kadyrowa, w miejscowości Tsenteroi, która służyła jako centrum tortur, był także świadkiem zbiorowych egzekucji więźniów.
Rozkazy Egzekucji
Przeszedł przez bicie, czasem będąc wieszanym na drabinkach w jednym z gimnazjów, czasem przypalano go prętem metalowym rozżarzonym do białości, który przykładano pod kolana i pod palce stóp. „Kadyrow był obecny w czasie moich przesłuchań. Uczestniczył w nich, bił mnie około trzech razy na tydzień”, opowiada Umar w zeznaniu przedłożonym dla Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Pewnego dnia podłączył Umarowi aparat wstrząsowy, kable elektryczne podłączył do ucha i do palca. „Wtedy Kadyrow pokręcał korbą i raził mnie prądem. Czułem straszliwy ból w głowie i ręce. Nie mogę znaleźć odpowiednich słów na opisanie tego bólu. Nie mogłem usiedzieć. Prąd mnie podnosił. Kadyrow się śmiał ze mnie. Powtarzał to wszystko wielokrotnie. Przychodził zawsze wieczorem (…) Bijąc, śmiał się. To sadysta”.
Pod koniec trzeciego miesiąca, Umar został zmuszony do wstąpienia w szeregi milicji przywódcy czeczeńskiego w ramach siłowej rekrutacji, która była sednem „czeczenizacji” konfliktu zalecanego przez Moskwę. Był obecny przy torturach bojowników czeczeńskich i zabójstwach. „Widziałem liczne sceny, jak dowódcy SB (służba porządkowa, dowodzona wówczas przez Kadyrowa), Ramzan Kadyrow i jego zausznicy, tacy jak jego brat Zelimkhan, poniżali i torturowali więźniów i dokonywali egzekucji na nich. (…)Słyszałem Kadyrowa, wydającego rozkazy do egzekucji”. Ciała zakopywano na cmentarzu Gazavat, na obrzeżach Tsenteroi, w jednej z wielu zbiorowych mogił znajdujących się w Czeczenii.
W kwietniu 2004 roku, Umar Israilov zadecydował o ucieczce razem z żoną i dziećmi, poprzez nielegalne sieci przerzutu do Kislovodska, na południu Rosji, a potem do Moskwy, następnie do Polski. Nie czuli się bezpiecznie w Polsce – „były tam przypadki łapania ludzi” - , pojechali do Austrii. Jego ojciec i bratowa, pozostający w Czeczenii zostali od razu uwięzieni i torturowani przez ludzi Kadyrowa. Wypuszczono ich po 10 miesiącach. Gdy tylko Umar przy pomocy jednej z zachodnich organizacji pozarządowych złożył skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, władze rosyjskie w odwecie wystosowały w 2007 roku międzynarodowy nakaz aresztowania i zażądały ekstradycji jego „za przynależność do organizacji terrorystycznej”.
13 stycznia 2009 roku, grupa mężczyzn otworzyła ogień do Umara, gdy wychodził z delikatesów w pobliżu miejsca zamieszkania, w Wiedniu. „ Nie mam żadnych wątpliwości, powiedział jego ojciec dwa dni później, że mój syn przypłacił swoim życiem wysiłki, aby sprawiedliwości stało się zadość”.
Natalie Nougayrede
Tłm. Isa
|