CHECHENPRESS. Wydział publikacji i Środków Masowego Przekazu. 25.02.2009
23 lutego 2009 w Strasburgu odbył się wiec poświęcony 65-rocznicy deportacji do Azji Środkowej i Kazachstanu, narodów: czeczeńskiego i inguskiego.
Zebrani odczytali modlitwę za zmarłe ofiary reżimu stalinowskiego i ofiary dwóch ostatnich wojen ludobójczych. Liczni, występujący na wiecu podkreślili, że właśnie tego dnia, wszyscy Czeczeni i Ingusze znajdujący się poza granicami swojej ojczyzny, powinni byli zebrać się razem, żeby wspomnieć tych, których poddano nieludzkim cierpieniom, których oderwano od ojczyzny, których rozstrzelano i spalono we wsi Chajdach, którzy umarli z głodu, zimna i chorób w drodze i w warunkach nie do wytrzymania na obczyźnie. Ci, którzy w dostatniej i spokojnej Europie zapomnieli o tym, i mimo to nazywają siebie szacownymi Czeczenami, powinni pamiętać, że szacowni obywatele swojego narodu, nie powinni zapominać o historii własnego narodu, i o tym, że ich dzieci i wnuki będą brać z nich przykład.
Pracownik służby prasowej Międzynarodowego Stowarzyszenia „Pokój i Prawa Człowieka”, poprosił organizatora wiecu, Said–Emina Ibragimowa o krótki wywiad:
- Said-Emin, słyszy się o tym ,że wielu uchodźców znajdujących się w Europie nie chce przychodzić na wiece, że boją się, aby ich nie sfotografowano, bo potem mogą być nieprzyjemności dla nich i dla ich krewnych żyjących w Czeczenii. Co, o tym sądzisz?
- Kategorycznie odrzucam tę opinię. Czeczeni nigdy nie byli tchórzami i udowodnili to całemu światu podczas swojej narodowo-wyzwoleńczej wojny. Inna sprawa, że niektórzy Czeczeni nie zdają sobie sprawy z doniosłości takich wydarzeń i uważają, że jeśli pójdą lub nie pójdą na wiec, to i tak niczego to nie zmieni.
- Jak sądzisz, czy polityczna pasywność niektórych naszych rodaków w ostatnim czasie, nie jest związana z tym, że wielu Czeczenów pogubiło się w politycznych zawiłościach. Z jednej strony, prorosyjska władza w Czeczenii prowadzi swoją propagandę, zwolennicy Emiratu swoją, a stronnicy Czeczeńskiej Republiki Iczkerii, swoją. Zwykli ludzie, będący z dala od polityki i marzący o życiu, jakie wiodą wszyscy ludzie na ziemi, o wychowaniu swoich dzieci i zapewnieniu im przyszłości, po prostu nie wiedzą, co robić?
-Po pierwsze, ażeby zebrać się i odczytać modlitwę za naszych braci i siostry, poddanych ludobójstwu, to obecna polityka do tego wydarzenia nie ma żadnego odniesienia. A, co się tyczy tego, że wielu pogubiło się w „politycznej gęstwinie”, to oczywiście masz rację.
To zagubienie specjalnie prowokują i finansują polityczne i wojskowe siły Rosji. Głównym celem tego zamieszania jest to, żeby wyprowadzić poza ramy prawa międzynarodowego narodowo-wyzwoleńcze powstanie narodu czeczeńskiego. W tym celu stworzona została sztucznie opozycja czeczeńska wobec rządu Dudajewa. Sztucznie stworzono religijne i inne sprzeczności. I, dlatego, żeby wszystkie swoje ciężkie przestępstwa przeciwko narodowi czeczeńskiemu podciągnąć do granic „walki z terroryzmem” zostali powołani terroryści i dokonane niezwyczajne dla czeczeńskiej mentalności akty terroru. Wszystko to pomaga siłom politycznym i wojennym Rosji wprowadzić w błąd społeczność międzynarodową w postrzeganiu tej wojny i być bezkarnymi wobec popełnionych przestępstw przeciwko całemu narodowi czeczeńskiemu, bez rozróżniania na swoich i cudzych. Jeszcze na długo przed rozpoczęciem wojny rosyjskie centra naukowe poświęcały szczególną uwagę badaniom nad psychologią narodu czeczeńskiego i dzisiejsza strategia „poskramiania” jest zbudowana na bazie tych doświadczeń. Wydarzenia wielowiekowej walki narodu czeczeńskiego o wolność i równouprawnione życie, dowiodły kolonizatorom, że nie można pokonać siłą narodu czeczeńskiego bez politycznych machinacji i psychologicznych podstępów.
Dzielni i niepokorni czeczeńscy wojownicy są jednocześnie słabymi politykami, naiwnymi i dowierzającymi jak dzieci. Właśnie te cechy czeczeńskiego charakteru są z powodzeniem wykorzystywane przez rosyjskich ideologów w dzisiejszej wojnie psychologicznej przeciwko czeczeńskiemu narodowi.
Wielu naszych rodaków naiwnie uwierzyło, że bez ich udziału wszystko normalizuje się samo przez się i trzymają się na uboczu, sądząc, że siły, które opracowały długofalowy scenariusz mordowania narodu czeczeńskiego, zostawią ich w spokoju w nagrodę za ich lojalność, albo bezczynną obojętność. Czas pokazuje, że właśnie obojętność i bezczynność są częściej niż cokolwiek innego łatwą zdobyczą dla bezdusznych sił zła. „Oni niczego na zapomnieli i niczego się nie nauczyli”- to aforyzm z początku XIX wieku, wypowiedziany o Burbonach, nie wolno zachodzić w głowę, gdy zaczynasz analizę wydarzeń z początku lat 1990-tych.
- Said-Emin, co by Pan chciał powiedzieć kilku tysiącom Czeczenów mieszkającym w Strasburgu, w tym także młodzieży, która obijając się próżniaczo, jednak „nie znalazła czasu”, żeby odmówić modlitwę za zmarłych, uczcić pamięć swoich przodków, krewnych, bliskich i rodaków, którzy stali się ofiarami rosyjskiego ludobójstwa ?
- Ja bym im poradził przemyśleć…
Służba prasowa Międzynarodowego Stowarzyszenia „Pokój i Prawa Człowieka” 24.02.2009r., Strasburg Dla MIRIPRAVA.org
Tłm. Isa
|