|
Wpisał: Mikołaj
|
|
05.04.2007. |
Książka Jakuba Ferenca trafiła w moje ręce całkowicie przypadkowo. Niepozorna, niezbyt obszerna, z prostą okładką, na pierwszy rzut oka nie wyróżniała się niczym szczególnym. O autorze, młodym doktorancie i absolwencie Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, właściwie nic nie wiedziałem, dlatego też do lektury podszedłem całkowicie bez uprzedzeń. Zaciekawił mnie niebanalny temat pracy, a mianowicie sytuacja Czeczenii w świetle prawa międzynarodowego. Kwestia poruszana w różnych opracowaniach jedynie fragmentarycznie, tu stała się głównym tematem publikacji.Książkę „pochłonąłem” w kilka godzin, ani na chwilę nie odrywając się od lektury. Było to spowodowane nie tylko przyjemnym dla oka stylem pisarskim, ale również różnorodnością treści. Jest to jedna z tych pozycji, do której wraca się wielokrotnie i za każdym razem znajduje coś nowego. Przyznam się, że to ona była tym bodźcem, po którym rozbudziła się moja fascynacja owym walecznym narodem
Autor zarysowuje trzywiekową walkę Czeczenów o niepodległość, odpowiadając zarazem na pytanie czy można ich nazywać narodem. Ukazuje stosunek świata do republiki w momencie ogłaszania przez nią niepodległości, a także później, w czasie agresji rosyjskiej i dwóch wyniszczających wojen. Podkreśla szczególnie zmianę nastawienia opinii publicznej po atakach z 11 września i łatwość, z jaką przyszyto czeczenom łatkę terrorystów. Ferenc powołuje się na liczne źródła polskie i rosyjskie, po czym dokonuje interpretacji i wyciąga wnioski. Zwraca uwagę na dużą liczbę przekłamań i sprzeczności, pokazując zarazem osamotnienie republiki na arenie międzynarodowej. Choć nie jest to głównym tematem pracy, nie omija on i kwestii wręcz niewyobrażalnych zbrodni popełnianych przez wojska rosyjskie na cywilach. Szczególne uznanie Ferencowi należy się jednak za analizę problemu prawa do wybijania się narodu na niepodległość. Udowadnia on bowiem, powołując się min. na Kartę Narodów Zjednoczonych, że naród może decydować o swojej suwerenności i nie jest to sprzeczne z zasadą integralności terytorialnej. Pozycję tę polecam szczególnie osobom, które o Czeczenii wiedzą niewiele, a które odstrasza naukowy język takich prac jak S. Ciesielskiego. Napisana językiem zrozumiałym dla zwykłego czytelnika, zawiera w sobie ogromną dawkę wiedzy. W tych zaledwie 170 stronach odnaleźć można wiele zaskakujących faktów jak np. to, że w świetle ogólnie przyjętych norm Rosja uznała Czeczenię de iure. Autor zachowuje dystans, stara się być obiektywny, choć po lekturze nikt nie może mieć wątpliwości po czyjej stronie leży jego sympatia. Ferenc tworząc rzetelne i opierające się na licznych źródłach dzieło, wnosi niemały wkład w demaskowanie propagandy głoszonej przez naszego wschodniego sąsiada. Gorąco zachęcam do lektury. |
|
Zmieniony ( 05.05.2007. )
|