„Wieże z kamienia” to reportaż z przedednia II wojny czeczeńskiej. Jednak nie jest to reportaż wojenny sensu stricte, gdyż Jagielski snuje opowieść nie tylko o konflikcie, ale o Czeczenii w ogóle, o jej mieszkańcach, kulturze, pięknie przyrody, o ścieraniu się myśli politycznych i różnych dróg w walce narodowowyzwoleńczej tej niewielkiej republiki. W swej książce Wojciech Jagielski sięga do wydarzeń sprzed dwustu lat, aby przybliżyć czytelnikowi problemy miotające do dziś Iczkerią. Wspomina powstania i rebelie wzniecane przeciw Rosji od wieku XVIII przez wielkich narodu czeczeńskiego, takich jak Uszurm, Kazi – Mohammed, Chamzat – beka i Szamil. Pokazuje próby walki z Rosją przez sprzymierzenie się z bolszewikami. Wspomina próbę poparcia faszystów w czasie II wojny światowej, za którą naród czeczeński zapłacił w ’44 roku życiem połowy mieszkańców, zsyłkami i wysiedleniami.
Jagielski skupia jednak uwagę głównie na państwie Dudajewa i Maschadowa. Patrzy na tych ludzi jako na przywódców Czeczenii i analizuje ich postępowanie. Nie boi się nazwać wprost błędów obu polityków. Pokazuje powstawanie państwa mafijnego jakim stała się Czeczenia za rządów Dudajewa. Nie obciąża jednak całą odpowiedzialnością prezydenta, świadom tego, że duża część winy leży w polityce zakaukaskiej Rosji. „Nie będzie bohaterem ten, kto myśli o konsekwencjach” – głosi napis wyryty na szarym kamieniu, ustawionym przy drodze wiodącej do aułu Giumry. Cytat ten kilkakrotnie wraca w książce Jagielskiego. Do tej mądrości pasuje jak ulał postać najsłynniejszego chyba czeczeńskiego rebelianta – Szamila Basajewa. Jagielski opisując biografię Basajewa, odsłania jego słabości i wady, ale ukazuje też jego zasługi. Nie gloryfikuje go i nie stawia na piedestale, ale też nie umniejsza jego czynów; demitologizuje jedynie legendę tego bojownika, który nie raz okazywał się być krnąbrnym wobec swych przełożonych, który nie raz postępował w sposób potępiany przez kodeks żołnierski. Szamil był osobą nierozerwalnie związaną z Asłanem Maschadowem – ostoją i wzorem konsekwencji i odpowiedzialności. Basajew wcielał w życie plany militarne Maschadowa, urzeczywistniał jego myśli. Był żołnierzem, nie strategiem. Umiał ryzykować swoim życiem i życiem swoich bojowników, aby przeprowadzić najniebezpieczniejsze akcje, nie umiał jednak godzić się z porażkami, których los mu także nie szczędził – szczególnie w życiu politycznym. Jagielski analizuje narastanie wpływów fundamentalizmu muzułmańskiego na Kaukazie. Przekonany o słuszności świętej wojny jako jedynej drogi odzyskania wolności i zjednoczenia zwaśnionych ludów kaukaskich pod sztandarem Proroka, Basajew wchodzi w ścisłe kontakty z Chattabem i wraz z bojownikami z krajów arabskich jednoczy swoich wojowników, aby ustanowić kalifat islamski. W Czeczenii narastają wrogie nastroje wobec rządów Maschadowa, jednak w obliczu zagrożenia kolejną wojną z Rosją, wewnętrzne spory znikają. Basajew staje ramię w ramię z Maschadowem. W „Wieżach z kamienia” pojawia się kilka wywiadów, m.in. z Maschadowem i Basajewem. To w nich najlepiej widać, jak różnymi byli ludźmi, jak różne poglądy i jak różny światopogląd mieli, pomimo że łączył ich jeden, wspólny cel – wolność i niepodległość Czeczeńskiej Republiki Iczkeria. Książka Jagielskiego daje świadectwo okrucieństwom wojny czeczeńskiej. Opisuje wegetację - nie życie - uchodźców szukających schronienia w Inguszetii, mieszkańców Groznego ukrywających się w zgliszczach i ruinach miasta, kaukaskich górali, karanych przez rosyjskich żołnierzy za domniemaną pomoc, której nie zawsze udzielali partyzantom, pokazuje tragedię zwykłych ludzi i ich rodzin – ograbianych, bitych, gwałconych, torturowanych, zabijanych, pozbawianych nadziei na lepsze jutro… „Wieże z kamienia” to przejmująca opowieść. Pisana lekko, mówi o tym, co bolesne. Codzienność wojny czy niełatwych okresów wolności daje materiał do przemyśleń na temat naszego stosunku do kwestii czeczeńskiej. Przybliżenie codziennego życia konkretnych rodzin, daje czytelnikowi złudzenie uczestnictwa w opisywanych zdarzeniach, bycia tam – na dalekim Kaukazie, którego historia tak jest podobna do naszej - polskiej. „Wieże z kamienia” to opowieść, która porusza i wywołuje wyrzuty sumienia i wstyd. Wstyd za to, że jesteśmy częścią Europy, która milczała i milczy, dając ciche przyzwolenie Imperium na zagładę Czeczenii, która sama nie jest w stanie w nieskończoność odradzać się z popiołów jak feniks, ale która woli zginąć, niż żyć w zniewoleniu pod protektoratem znienawidzonej Rosji.
|