Dodatkowe informacje: Liczba stron: 176 Format: 130 x 205 mm Oprawa: miękka ISBN: 83-7183-404-7 Data wydania: 2006 Po książkę tą sięgnąłem bardzo chętnie. Temat wydawał się niezwykle ciekawy i nigdzie szerzej nie poruszany. Terrorystki- samobójczynie, potocznie nazywane „czarnymi wdowami”, stały się motywem przewodnim pracy Julii Jusik. Autorka, zaintrygowana kobietami biorącymi udział min. w ataku na Dubrowkę udała się do Czeczenii, aby u źródła zbierać informacje. Przeanalizowała życiorysy kilkunastu dziewcząt. Były to zwykle osoby bardzo młode, nawet 16 letnie. Dziennikarka zbadała przyczyny, dla których wybrały one tak dramatyczna drogę. Wysnuła tezę, że wszystkie one zostały porwane i zmuszone do wykonania samobójczego zadania. Informacje, które to potwierdzają zebrała od rodzin i przyjaciół porwanych. Jusik ujawnia traumatyczną historie, gwałtu, terroru, niesprawiedliwości i zdrady. Miałem duże problemy z oceną tej książki. Na pewno nie można powiedzieć, że jest napisana obiektywnie. Autorka, bardzo młoda, bo licząca tylko 22 lata Rosjanka, próbuje się kreować na drugą Annę Politkowską i określa siebie jako rzeczniczkę prawdy. W liczącej niemal 200 stron książce podała tylko jeden przykład, kiedy doprowadzona do granic rozpaczy Czeczenka wysadziła się z zemsty. Ja osobiście słyszałem o kilkunastu takich przypadkach a w temat aż tak wnikliwie się nie wgłębiałem. Książka napisana jest w tonie kremlowskiej propagandy, a bojownicy o wolność oskarżani są w niej o rozpętanie w republice piekła. Jusik stworzyła pseudo dokument, ponieważ wszystkie przytaczane fakty i wydarzenia, opatrzyła emocjonalnymi opisami. Za przykład niech świadczy ten fragment: „Nie miały ideałów, dla których chciałyby umrzeć. Były młode i piękne, kochały życie i chciały żyć. Gdy wpadły w sidła werbowników – którzy jak sępy rzucali się na swój łup [przyp. - gwałty, przemoc psychiczna, tortury] – rodzice trzymali się z boku. Bali się” To nie jest język obiektywnego sprawozdawcy a gra słowami mająca wzbudzić w odbiorcy konkretne odczucia. Dziennikarka próbuje się uwiarygodnić tym, że książka nie może być, z przyczyn politycznych, wydana w Rosji (podkreśla to kilkakrotnie). Kłóci się to bowiem z oficjalną wersją wydarzeń władz. Jeżeli się jednak zastanowić to nie zgadza się tylko jeden szczegół- religijny fanatyzm dziewcząt. Cała reszta, czyli zdemoralizowani mocodawcy, których nie określa inaczej jak terrorystów, doskonale odpowiadają wersji głoszonej przez Putina. Nie jestem w stanie udowodnić, że autorka manipulowała faktami, ale z całą pewnością mogę stwierdzić, że książka jest napisana tendencyjnie, wyraża subiektywny punkt widzenia i w zdecydowanej większości oczernia Czeczenów. |